Najdziwniejsze ostrzeżenia na produktach

Wygrał napis na desce sedesowej, którą można doczepić z tyłu samochodu do haka holowniczego. "Nie używać w czasie jazdy" - ostrzega producent.

 

"Oryginalny sedes terenowy" wygrał tegoroczny konkurs na najbardziej zwariowane etykiety z ostrzeżeniami . Producent praktycznego wynalazku, który ułatwia życie niejednemu turyście , stwierdził, że jest zadowolony z wyróżnienia.

Pierwotnie projektant deski nie przewidywał możliwości przyczepienia jej z tyłu samochodu . Dwa lata temu do producenta dotarła jednak informacja, że przynajmniej jeden z nabywców wpadł na ten innowacyjny pomysł. Dlatego firma postanowiła nakleić ostrzeżenie. - Zaniepokoiliśmy się. Bo co, jeśli jednak, jeśli jednak...? - tłumaczy Mike Willis dyrektor ds. sprzedaży.

Drugie miejsce zajęło ostrzeżenie , które raczej nie dotrze do adresata. Na ulotce dołączonej do specyfiku przeznaczonego do usuwania kurzajek producent napisał: "Nie stosuj, jeśli nie jesteś w stanie odczytać informacji z ulotki" .

Na trzecim miejscu znalazły się ex aequo ostrzeżenie na misce do płatków ("Używać tylko pod nadzorem dorosłych") oraz na urządzeniu do kastracji zwierząt hodowlanych ("Tylko dla zwierząt"). Tuż za nimi uplasował się napis "Nie jeść wyświetlacza LCD" na 4-calowym ekranie.

Dalsze miejsca zajęły m. in. napis na niedużym traktorze "Uwaga niebezpieczeństwo: unikać śmierci" , a także przestroga przed wkładaniem ludzi do pralki.

- Chcemy pokazać słabość amerykańskiego systemu prawa cywilnego. Ten konkurs pozwala nam z humorem zainicjować debatę o tym, jak dużo konsumenci i rodziny wydają pieniędzy z powodu bezsensownych przepisów prawa - mówi Bob Dorigo Jones, jeden z organizatorów.

Ale są też osoby, które uważają same wybory najdziwniejszego ostrzeżenia za bezsensowne. - Faktem jest, że napisy z ostrzeżeniami ratują ludziom życie - zapewnia Joanne Doroshow z Centrum Sprawiedliwości i Demokracji w Nowym Jorku. Kto ma rację?

POLECAMY:

Ogłoszenie: Zatrudnię nianię. Ostrzegam - moje dzieci są potworne

Bardzo dziwna reklama Szczecina: Wyskocz... z czego?

Więcej o: