James Boole ze Staffordshire w Wielkiej Brytanii nie jest żółtodziobem. Skacze ze spadochronem od 12 lat, ma na swoim koncie ponad 2000 skoków, pracował jako kamerzysta w słynnym magazynie motoryzacyjnym BBC - Top Gear . Coś jednak zawiodło, kiedy skakał z samolotu nad pokrytą śniegiem górą w odległym rejonie Rosji, gdzie doszło do wypadku .
Brytyjczyk wyskoczył tuż za kaskaderem, którego wyczyn miał nagrać kamerą na potrzeby filmu dokumentalnego. Pierwszy skoczek miał dać znać Boole'owi, kiedy będą zbliżać się do ziemi i powinien otworzyć spadochron . Ale doszło do nieporozumienia i 31-letni kamerzysta miał tylko kilka sekund.
Gruba warstwa śniegu uratowała mu życie, ale nie obeszło się bez poważnych obrażeń. - Wyłem z bólu i plułem krwią - wspomina przerażający moment upadku. - Bałem się, że doszło do obrażeń wewnętrznych i mogę umrzeć. Zastanawiałem się, czy nie powiedzieć komuś moich ostatnich słów - dodaje.
Przez pierwsze 48 godzin podejrzewał nawet, że znajduje się już na tamtym świecie. Przeżycie tak groźnego wypadku wydawało się nieprawdopodobne.
James Boole wrócił już do domu w Wielkiej Brytanii, ale jego rekonwalescencja potrwa jeszcze długo. Najbliższe trzy miesiące spędzi w specjalnym gorsecie ortopedycznym.
POLECAMY:
Wyskoczyli z samolotu w... samochodzie - wideo