Bruni udziela wywiadu. Nagle wpada Sarkozy i...

Ten film wstrząsnął Francją. Carla Bruni rozmawiała w Pałacu Elizejskim z czytelniczkami kobiecego magazynu, gdy do pokoju niespodziewanie wparował Nicolas. 

Nagranie szybko stało się hitem wśród francuskich internautów.

Prezydent Francji zachowywał się "bardzo spontanicznie". Jego małżonka zresztą też. W pokoju wypełnionym przez dziennikarzy i kamery nie szczędzili sobie czułych gestów i słówek.

On (nienagannie ubrany w elegancki garnitur) mówi jak się spracował, ona wyciera mu mokrą twarz i mówi do niego: "mon petit chou chou" (moje małe kochanie). Cały czas trzymają się za rączki, patrzą sobie w oczy, a między nimi kręcą się urocze psy. Jednym słowem -  ach i och i ech.

POLECAMY:

Jacek Kurski na plakatach jakby młodszy. Photoshop?

Więcej o: