Rodney Salomon z Saint Petersburg na Florydzie nie spanikował i pływał po Zatoce Meksykańskiej z groźnym pociskiem na pokładzie przez następne 10 dni , zanim wrócił do portu. - Przywiązałem go do dachu kabiny, gdy nadeszła burza z piorunami - opowiada niewzruszony rybak.
Po powrocie na ląd pokazał przedmiot, wyciągnięty z morza, saperom z pobliskiej jednostki wojskowej, a ci stwierdzili, że pocisk mógł eksplodować w każdej chwili. - Nie bałem się. Czemu miałbym się bać? - mówi teraz 37-letni Salomon lokalnym mediom.
Biuro szeryfa poinformowało jedynie, że pocisk jest "produkcji amerykańskiej". Bardziej rozmowna była rzeczniczka Bazy Lotniczej Eglin: - Pocisk AIM-9 został wystrzelony przez samolot F15 16 sierpnia 2004 roku w czasie ćwiczeń w bazie Tyndal w Panama City (na Florydzie) .
Rodney Salomon miał wielką ochotę zatrzymać rozbrojony pocisk na pamiątkę. Saperzy stwierdzili jednak, że nie jest to dobry pomysł.
POLECAMY: