Odkrycia dokonali naukowcy z Japonii i Chin. Dzięki pomocy satelity NASA udało im się niedawno odtworzyć trasę chmury pyłu.
Jej historia zaczyna się na chińskiej pustyni Takla Makan. Jest ona, bagatela, wielkości Francji. Leży w najbardziej wysuniętej na zachód prowincji kraju - Xinjiang. W 2007 roku pustynię nawiedziła burza. Była tak gwałtowna, że doprowadziła do sformowania potężnej chmury kurzu i pyłu.
Uniesiony ciepłym powietrzem obłok wleciał na wysokość prawie 10 kilometrów. Tam wpadł w polarny prąd strumieniowy, który zabrał go w podróż dookoła świata. Jak mówią naukowcy obłok pozostawał "stosunkowo skondensowany" aż do końca podróży.
Cały czas utrzymując się na dużych wysokościach, chmura po prostu przeleciała cały świat i wróciła na pustynię Takla Makan. Zajęło jej to 13 dni. Nie zatrzymała się tam - wiatr zaniósł ją znów w świat.
Kiedy była w połowie drugiego okrążenia, została w końcu ściągnięta na dół przez obszar niskiego ciśnienia nad Pacyfikiem. Część pyłu wpadła do wody, reszta podróżowała dalej - do Ameryki Północnej i w końcu skończyła w Atlantyku.
- Pustynia Takla Man jest źródłem dużej ilości pyłu, który rozchodzi się po całym świecie - mówią naukowcy. Zaznaczają, że odnajdywali go między innymi we francuskich Alpach i na Grenandii.