Michael Hanley jest mechanikiem. Przepracował 23 lata dla General Motors . Niestety w 2008 firma postanowiła zamknąć fabrykę w jego mieście w Wisconsin, Janesville. Został postawiony przed wyborem: albo szuka innej pracy albo może dojeżdżać do innej fabryki - w stanie Kansas.
W jego miejscowości sytuacja nie wyglądała dobrze. Po zamknięciu jego fabryki w podobnej sytuacji znalazło się 1200 osób . Były małe szanse na znalezienie pracy w zawodzie. Nie mógł sobie pozwolić dłuższe szukanie pracy - jego żona jest przewlekle chora. Potrzebują ubezpieczenia zdrowotnego.
Zdecydował się na dojazdy. Dlaczego po prostu się nie przeprowadził? Niestety, reszta rodziny musiała zostać w Janesville . Żona pracuje w szkole, w której uczą się ich synowie. Dzieci należą do drużyny koszykówki, skautów.
Hanley będzie dojeżdżać jeszcze przez 18 miesięcy . Wtedy skończy 50 lat I będzie się ubiegał o emeryturę - Co wieczór się o to modlę - mówi. Na razie rodzinę widzi tylko w weekendy. Przez resztę tygodnia jego żona jest słomianą wdową.
doro