Pijana kobieta zadzwoniła na policję, żeby... po prostu z kimś porozmawiać. Dyspozytor, który odebrał telefon od razu usłyszał, że coś jest nie tak. ''Czy Pani piła?'' - spytał. Początkowo rozmówczyni zdecydowanie protestowała, jednak po jakimś czasie przyznała się: ''nie powinnam prowadzić''. Dyspozytorowi udało się przedłużyć rozmowę do 20 minut. Dowiedział się, gdzie kobieta się znajduje i wysłał do niej patrol. Sąd skazał ją na 90-dniowy areszt.
doro