Pod sceną kocioł, a w powietrzu, oprócz kurzu, czuć autentyczną atmosferę wolności . Pod koniec epoki Polski Ludowej Jarocin był Mekką niepokornej młodzieży i wszelkiej maści outsiderów . Nic dziwnego, że w każdą edycję festiwalu próbowała ingerować bezpieka i cenzorzy. Zazwyczaj bezskutecznie.
Odkrycie kilkunastu kartonów z nieznanymi wcześniej dokumentami tylko to potwierdza. Jak mówi Robert Kaźmierczak ze Spichlerza Polskiego Rocka, który powstaje w Jarocinie, najcenniejsze znaleziska to teczki z tekstami zespołów występujących w 1984 r. Chodzi m.in. o kawałki Siekiery, Moskwy, T. Love, czy Izraela i naniesione na niektóre z nich ingerencje cenzorów.
Dziś Walter Chełstowski, główny organizator tamtej pamiętnej edycji festiwalu oraz Muniek Staszczyk, lider T.Love, wspominają, że podczas koncertów kapele miały w głębokim poważaniu uwagi cenzury. Piosenki śpiewano bez żadnych zmian, niemal nikt nie respektował takich ograniczeń.
Jeszcze cenniejsze są teczki zawierające teksty zespołów, które nie stały się legendami . Jak mówi Kaźmierczak: - Ich muzyka nie została nigdy zarejestrowana ani wydana. Kapele przestawały istnieć po festiwalu, ale ta twórczość jest dziś znaczącym wkładem w polską muzykę rockową.
ZOBACZ TEKSTY PIOSENEK PO OCENZUROWANIU >>>
Znalezione dokumenty oraz dzieła związane z historią festiwalu z pewnością znajdą się w zbiorach Spichlerza Polskiego Rocka. To swoiste muzeum będzie gromadzić, archiwizować, badać, a niebawem też udostępniać tego rodzaju rarytasy. I stanie się pewnie prawdziwym wehikułem czasu , zwłaszcza dla pokolenia dzisiejszych czterdziestoparolatków.