Dlaczego RoboCop i dlaczego akurat teraz? Akcja futurystycznego filmu z 1987 roku rozgrywa się w niedalekiej przyszłości w Detroit, które pogrążone w chaosie walczy z kryzysem finansowym i wzrastającym poziomem przestępczości. Ktoś musiał mieć naprawdę niezłą wyobraźnię, ponieważ dokładnie tak maluje się obecna sytuacja w mieście. RoboCop był tym, który zaprowadził porządek.
Wszystko zaczęło się od niewinnego żartu na Twitterze. W rozmowie z burmistrzem miasta pewien człowiek zasugerował, iż RoboCop poprawiłby wizerunek Detroit . Dave Bing grzecznie odmówił, ale myśl podchwycili fani filmowego bohatera i zaczęło się.
Historia RoboCopa w rytmie rap
Pomysł to ta łatwiejsza kwestia. Trzeba było zabrać się za zbieranie środków - co najmniej 50 tysięcy dolarów. Dzięki stronie www.detroitneedsrobocop.com udało się tego dokonać w zaledwie kilka dni. Zbiórka pieniędzy będzie kontynuowana do 29 marca, ponieważ zaangażowana w przedsięwzięcie grupa chce, aby pomnik "był tak duży jak to możliwe".
Brandon Walley, inicjator całego zamieszania, wierzy, że uda się osiągnąć cel. Dla niego i innych entuzjastów RoboCop w Detroit będzie czymś porównywalnym do kultowego pomnika Rocky'ego w Filadelfii.
Władze miasta obawiają się jednak, że pozwoleniem na wpisanie cyborga w krajobraz miasta będą podkreślać jego problemy. Walley broni pomysłu:
- To ikona popkultury. Na pewno ma w sobie trochę kiczu, ale w zasadzie chodzi o humor i nie jest naśmiewaniem się z Detroit - powiedział Walley.
Czy władze miasta zgodzą się na pomnik? Przekonamy się wkrótce, choć znając fantazję Amerykanów, istnieją na to spore szanse.
A może my też powinniśmy wybudować sobie pomnik jakiegoś superbohatera? Tylko kogo...