Do drastycznej zbrodni doszło w nocy z 8 na 9 grudnia 2019 roku w Ząbkowicach Śląskich. Feralnego dnia 18-letni Marceli C. zadzwonił na policję i poinformował służby, że ktoś napadł na jego rodzinę, a on sam ukrył się na dachu domu. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce zdarzenia, znaleźli ciała trzech skatowanych ofiar. Była to matka, ojciec i młodszy brat Marcelego. Sekcja zwłok potwierdziła, że ofiary zostały zabite siekierą.
Nastolatek myślał, że przechytrzy policję i upozorował włamanie. Próbował też ukryć ślady popełnionej przez siebie zbrodni - siekierę i ubrania, w których dokonał okropnego czynu, spalił, a następnie schował ich resztki nieopodal stadionu miejskiego. Przed przyjazdem służb zdążył jeszcze ukraść z domu ok. 8 tys. złotych.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Z nieoficjalnych informacji, które przytacza "Gazeta Wyborcza", wynika, że w trakcie śledztwa wyszło na jaw, że u Marcelego C. zdiagnozowano psychopatię, gdy ten był na wczesnym etapie życia szkolnego. Chłopiec miał mieć ponadprzeciętną zdolność do przewidywania postępowania innych, przez co dość często manipulował ludźmi. Specjaliści z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. J. Sehna w Krakowie zgodnie stwierdzili, że nastolatek ma zaburzenia osobowości, lecz podczas popełnienia przestępstwa był w pełni poczytalny. Według biegłych psychologów młodego mężczyznę cechował silny egocentryzm oraz stałe obwinianie innych, szczególnie bliskich, o swoje niepowodzenia.
Biorąc pod uwagę cechy osobowości mężczyzny, biegli stwierdzili, iż istnieje duże prawdopodobieństwo ponownego zaangażowania się przez Marcelego C. w agresywne zachowania wobec innych osób
- mówił Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, którego słowa przytacza portal zabkowice.express-miejski.pl.
O tym, co zrobił Marceli, mówił w 2020 roku jego dziadek.
Ja go uważam za niewinnego, bo normalny człowiek by tego nie zrobił. (...) Nie wiedział, co robi, to niewinny
- mówił mężczyzna w rozmowie z portalem zabkowice.pl.
Po pewnym czasie Marceli C. przyznał się do zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Nastolatek wyznał, że był zazdrosny o młodszego brata, a do rodziców miał żal m.in. o to, że nie kupują mu drogich ubrań oraz nie pozwalają grać całymi dniami w gry. Wyrok usłyszał w maju 2022 roku. Sąd uznał C. za winnego i skazał go na dożywocie. Pozbawił go także praw publicznych na 10 lat. Od wyroku sądu pierwszej instancji złożono jednak apelację.
Jeden obrońca wniósł o jego zmianę i wymierzenie oskarżonemu kary i środków karnych w niższym wymiarze, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji. Drugi z obrońców wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku, chce, żeby w wyroku nie pojawiały się artykuły związane z rozbojem i opis elementów opisujących przestępstwo napadu rabunkowego
- tłumaczyła Marzena Rusin-Gielniewska, rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Świdnicy.
Sąd drugiej instancji utrzymał w mocy wyrok dożywocia dla Marcelego C. Rozstrzygnięcie to jest prawomocne.
Zabójstwo rodziców zostało dodatkowo zakwalifikowane jako popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ponieważ po dokonanych czynach Marcel C. zabrał z domu pieniądze w kwocie 8,7 tysiąca złotych, które planował przeznaczyć na ucieczkę z kraju
- powiedział Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, którego wypowiedź przytacza portal tvn24.pl.