"Dzieci w dole szlamu i porażającej obojętności". Salomea i Rachela czekały na pochówek 80 lat

Salomea i Rachela miały do przejścia 7 kilometrów. Choć nie było to bezpieczne, młode dziewczyny ruszyły w samotną podróż, żeby odkopać rodzinne oszczędności zakopane w stodole zaufanej osoby. Te kosztowności były jedyną szansą na to, że one i ich bliscy nie zostaną wywiezieni do obozu. Kiedy wracały, na drodze stanął im niebezpieczny człowiek.
Drugi pogrzeb Salomei Korzennik i Racheli Pacher w Tarnowie
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Był 12 sierpnia 1942 roku, gdy hitlerowcy postanowili zgromadzić w niewielkim getcie wszystkich żydowskich mieszkańców Kołaczyc i okolicznych miejscowości. TVN24 pisze, że żołnierze przekazali Żydom, że mogą wykupić swoją wolność kosztownościami, a jeżeli tego nie zrobią, czeka ich transport śmierci do obozu zagłady. Z tego powodu ojciec Salomei Korzennik poprosił córkę, aby wraz z koleżanką Rachelą Pacher udała się do Sowiny. Jej rodzina ukryła tam swoje oszczędności, zakopując je w stodole zaprzyjaźnionej osoby. Droga do tego miejsca nie była bezpieczna, ale dziewczęta nie miały innego wyjścia. 

Zobacz wideo Opuszczony cmentarz w Otwocku. Przyjeżdżają tu Żydzi z całego świata

Portal jewish.pl informuje, że Salomea i Rachela były bardzo młode. Jedna z nich była jeszcze nastolatką, druga skończyła 20 lat. Podróżujące samotnie dziewczęta przykuły uwagę nieodpowiedniego człowieka. Zauważył je Teodor Drzyzga. Portal dzieje.pl podaje, że był on kolaborantem i współpracownikiem gestapo w Jaśle. Drzyzga słynął z okrucieństwa. Kiedy tylko zauważył Salomeę i Rachelę, zaatakował. Okradł przerażone dziewczęta, a następnie zgwałcił je i zamordował. Ich ciała kazał ukryć w dole w miejscu zbrodni. Niedługo później na mogile Salomei i Racheli pojawiła się tabliczka z ich imionami.

Rodziny obydwu dziewcząt nie zdołały przetrwać II wojny światowej. Bliscy Salomei i Racheli zostali zamordowani tego samego dnia i pochowani w zbiorowej mogile leśnej wraz z 260 innymi ofiarami Holokaustu w Krajowicach. Portal jewish.pl informuje, że jedyną osobą, która przeżyła, był ojciec Salomei Edmund Korzennik. To właśnie dzięki niemu grób dziewcząt został oznakowany.

Po wojnie mogiłę Salomei i Racheli odwiedzała społeczność żydowska oraz dalsi krewni zamordowanych. Posesja, na której znajdował się grób, została jednak przejęta przez nowego właściciela. Ten nie chciał pozwolić Żydom na swobodny dostęp do mogiły i ogrodził cały teren. Istniało zagrożenie, że grób Salomei i Racheli zostanie zniszczony lub zapomniany.

Nie mogła znieść widoku niszczejącej mogiły. "Dzieci w dole szlamu i tej porażającej obojętności"

Historia grobu Racheli i Salomei przykuła uwagę Ingi Marczyńskiej. Edukatorka historyczna oraz artystka bardzo przejęła się losem mogiły. Kobieta nie chciała, aby pamięć o tragicznie zmarłych dziewczętach przepadła, dlatego postanowiła działać. Wspierana przez Fundację Rodziny Popielów "Centrum" oraz Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie zaapelowała o pomoc.

Nie mogłam patrzeć na zamordowane i pochowane dzieci w dole szlamu i tej porażającej obojętności

- mówiła przejęta Inga Marczyńska.

Kobieta chciała, aby odpowiednie służby przeprowadziły ekshumację Salomei i Racheli. Nie było to jednak proste zadanie ze względu na żydowską tradycję. Społeczność ta bardzo ceni sobie nienaruszalność grobów, szczególnie tych osób, które zginęły za swoją wiarę i zostały pogrzebane w miejscu kaźni. Bez takiej interwencji grób poszedłby jednak w zapomnienie. Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy pod przewodnictwem Naczelnego Rabina Polski musiała więc podjąć decyzję. Ze względu na realne ryzyko zniszczenia mogiły wydano zgodę na ekshumację.

Grób był w wodzie i to jest powód, dla którego pozwoliłem na ekshumację, której jestem cały czas przeciwko

- wyjaśniał rabin Michael Schudrich, którego słowa cytuje portal jewish.pl.

Salomea i Rachela spoczęły w nowym grobie. "To 80 lat za późno, ale robimy, ile możemy"

Niedługo po zapadnięciu pozytywnej decyzji o ekshumacji zwłok Salomei i Racheli rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na nowe macewy. Wsparło ją kilkadziesiąt osób. Swoją cegiełkę dołożyła także Fundacja ORLEN w ramach programu "Czuwamy. Pamiętamy". Nagrobki dla dziewcząt wykonał Edward Haluch.

Proces ekshumacji nie był prosty. Od tragicznej śmierci Salomei i Racheli minęły dziesięciolecia, dlatego ich szczątki były w stanie daleko posuniętego rozkładu. 15 czerwca 2021 roku odnaleziono tylko jedną z dziewcząt. Nie udało się ustalić jej tożsamości, jednak nie czekano z pochówkiem. 

To ostatnia modlitwa na podróż życia człowieka. To 80 lat za późno, ale robimy, ile możemy

- mówił Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich podczas ceremonii, której przebieg relacjonowało Radio Kraków. Tego dnia na Cmentarzu Żydowskim w Tarnowie zgromadziła się społeczność żydowska, ale nie tylko. Wiele osób przybyło, aby godnie pożegnać jedną z dziewcząt.

Nie trzeba było długo czekać, aby i druga z nich doczekała nowego miejsca spoczynku. Zaledwie tydzień po odnalezieniu pierwszych szczątków, udało się odnaleźć drugą ofiarę Drzyzgi. Ona również spoczęła na Cmentarzu Żydowskim w Tarnowie.

Stojąc nad grobem, z Ingą Marczyńską nie mogliśmy uwierzyć, że ten dzień nadszedł. Jest tyle emocji, które nam towarzyszą, a którymi tak trudno się podzielić czy je wyrazić, że już na zawsze będą naszym doświadczeniem współpracy, przyjaźni dla dobra ofiar, dla dobra zamordowanych dziewcząt

- skomentował Dariusz Popiela z Fundacji Rodziny Popielów "Centrum", którego słowa przytacza portal jewish.pl. Inga Marczyńska została odznaczona za swoją inicjatywę oraz determinację z walce o pochówek dla Salomei i Racheli. Otrzymała nagrodę "Chroniąc Pamięć", przyznawaną od 24 lat z inicjatywy Michaela Traisona.

Więcej o: