W poniedziałek w Krakowie Grupie Antyprzewozowej (GAP) udało się wytropić pana Zenona i panią Katarzynę. Zamiast kursu z kolejnym klientem, na Prądniku Czerwonym w Krakowie zatrzymała ich grupa mężczyzn z GAP - podaje dziennikpolski24.pl
O co chodzi mężczyznom w odblaskowych kamizelkach? Jaki sami piszą na swoim facebookowym profilu, ich misją jest przeciwdziałanie patologii, jaką jest nielegalny przewóz osób niszczący rynek usług taxi.
- Polega to na tym, że zamawiamy kierowcę i jeśli ten za przejazd nie wystawi paragonu, wzywamy odpowiedni organ policji - tłumaczy pan Mariusz z GAP w rozmowie z radiokrakow.pl.
Grupa działa w miastach, w których funkcjonuje Uber. Takie wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę nie podoba się przedstawicielom firmy Uber.
- Uważamy, że takie akcje są absolutnie niedopuszczalne. Będziemy udzielać wsparcia naszym kierowcom tak, aby sprawcy tych tzw. zatrzymań obywatelskich zostali pociągnięci do odpowiedzialności - mówi Radiu Kraków rzecznik prasowy Ubera.
Grupie Antyprzewozowej przygląda się także policja. Zgodnie z prawem, dokonanie tzw. ujęcia obywatelskiego jest możliwe pod warunkiem, że zachodzi obawa ukrywania się tej osoby lub niemożliwe jest ustalenie jej tożsamości. W przypadku zatrzymań przez grupę GAP nie ma takiej przesłanki - wystarczy zrobić zdjęcie tablicy rejestracyjnej lub poprosić o podanie nazwiska.
- Radzę jednak poruszać się w granicach prawa. Jeżeli walczymy z firmą, która ewentualnie może dopuszczać się naruszeń, to przynajmniej my postępujmy zgodnie z przepisami (...) Ta osoba jest poniekąd ubezwłasnowolniona. Może dojść do jakichś rękoczynów, to są bardzo niebezpieczne sytuacje - cytuje wypowiedź młodszego inspektora Sebastiana Glenia Radio Kraków.
Zobacz także: Atak przed parlamentem w Londynie