"Śpiewała rosyjskie romanse w taki sposób, że mężczyzn doprowadzała do ekstazy, rwali się na estradę, chcieli ją nosić na rękach. A gdy na zakończenie występu zaśpiewała polskie 'Jadą wozy kolorowe', publiczność szalała" - tymi słowami występ Heleny Majdaniec opisał polski publicysta i krytyk filmowy Tomasz Raczek. Wokalistka poza głosem, który wzbudzał zachwyt wśród publiczności, przykuwała również uwagę swoją kreacją sceniczną, a także urodą.
Na temat jej figury wypowiadała się nawet sama Dietrich, która co prawda miała przyznać po latach, że głos wokalistki nie zrobił na niej wyjątkowego wrażenia, jednak jej figura i rola, w którą wcielała się na scenie - już tak. Nazywana polską królową twista przez lata podbijała także Paryż. Mimo wielkiego serca do dzieci i otaczającego ją w każdym kraju wianuszka wielbicieli, nigdy nie udało jej się założyć własnej rodziny. Nie miała szczęścia w miłości, której tak bardzo pragnęła i nie związała się nigdy z nikim na dłużej.
Helena Majdaniec urodziła się w 1941 roku na Wołyniu (Ukraina). Gdy miała pięć lat przeprowadziła się z rodziną do Szczecina. Swoją pasję do muzyki rozwijała już od najmłodszych lat, wychowując się w muzycznej rodzinie (ojciec Filemon był klarnecistą). Będąc w szkole średniej równocześnie pobierała naukę w szkole muzycznej w klasie fortepianu. W wieku 21 lat zadebiutowała w studenckim klubie "Pinokio". W tym samym roku wystąpiła także na Międzynarodowym Festiwalu Muzycznym w Sopocie. Jej barwa głosu zachwycała publiczność, a niezwykła kreacja sceniczna podbijała serca, zwłaszcza wśród mężczyzn.
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Momentem przełomowym w jej karierze był niewątpliwie udział w konkursie organizowanym przez polski, bigbitowy zespół muzyczny "Czerwono-Czarni". Majdaniec, zaśpiewała wówczas m.in. "Tańczące Eurydyki" i tym samym dostała się do finału razem z Czesławem Niemenem czy Wojciechem Kordą.
W 1963 roku kariera Majdaniec przekroczyła granice Polski. Wokalistka koncertowała m.in. w Jugosławii czy Szwajcarii. To właśnie wtedy występowała przez dwa tygodnie w prestiżowej sali koncertowej Olympia Paryżu, w której gościły m.in. takie sławy jak: Édith Piaf, Nina Simone, a także Violetta Villas oraz Edyta Geppert.
Nazywana "królową twista", Majdaniec odeszła ostatecznie z "Czerwono-Czarnych" i w 1964 roku dołączyła do zespołu "Niebiesko-Czarni". Powodem miało być zakochanie w wokaliście Wojciechu Kordzie, który w tym samym roku podjął współpracę z muzykami. W tym samym roku "do Polski na koncert przyjeżdża wielka gwiazda filmowa Marlena Dietrich. Przed jej recitalem w Sali Kongresowej w Pałacu Kultury w Warszawie występuje Helena Majdaniec z Niebiesko-Czarnymi, Czesławem Niemenem, Michałem Burano. Występ gwiazdy ogląda zza sceny. Po latach w jednym z wywiadów przyznaje, że wrażenie zrobiła na niej figura i kreacja wielkiej aktorki, ale nie jej śpiew" - możemy przeczytać na portalu Szczecin Nasze Miasto.
Zaledwie jednak trzy lata od dołączenia do "Niebiesko-Czarnych", artystka opuściła zespół. Powodem tej decyzji miało ostatecznie być złamane serce. Jak twierdzą niektórzy, Korda wybrał wówczas piosenkarkę Adę Rusowicz, co spowodowało wycofanie się z grupy Majdaniec.
W 1968 roku wokalistka podjęła decyzję o emigracji do Paryża, gdzie została już do lat 90. We Francji kariera Majdaniec rozwijała się. Rozkwit Majdaniec jako artystki i wokalistki nastąpił w latach 70-tych i 80-tych. W tym czasie piosenkarka podbijała serca publiczności na całym świecie, goszcząc z koncertami m.in. w Maroku, Stanach Zjednoczonych czy Kuwejcie. We Francji występowała przede wszystkim w prestiżowych paryskich kabaretach "Rasputine", "Shéhérazade" czy "Carewicz". To właśnie w tym ostatnim występ piosenkarki miał okazję zobaczyć Tomasz Raczek, który oczarowany artystką mówił o doprowadzaniu przez nią publiczności niemalże do stanu ekstazy. Wspomniał także: "Nie wiem czy Helena kiedykolwiek była w Polsce tak kochana jak w paryskim 'Carewiczu'. Tu czuła się chyba najlepiej i tu jej niezwykły temperament, barwny charakter, talent estradowy i zniewalający kobiecy urok uzyskiwały najdoskonalszą oprawę".
Podczas jej pobytu we Francji, Majdaniec weszła w związek z arystokratą Joelem. Relacja nie przetrwała jednak zbyt długo, a powodem rozejścia się miała być trudność piosenkarki z zajściem w ciążę. Na początku lat 90., po śmierci brata oraz ojca, wokalistka postanowiła wrócić do Polski i zamieszkać w swoim dawnym mieszkaniu w Szczecinie. W 2002 roku wystąpiła także w "Rozmowach w toku". Pełna nadziei na swój powrót na polską scenę muzyczną, zmarła zaledwie dwa dni po nagraniach do programu. Powodem śmierci okazał się zator płuc i od dawna skrywana choroba wokalistki.
Na cześć artystki jej imieniem nazwano Teatr Letni w Szczecinie, gdzie w roku jej śmierci, z okazji 50-lecia Festiwalu Młodych Talentów, artyści wykonali m.in. jej utwory.