Wyłączasz kaloryfery na noc? Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze skutków

Jesienią i zimą ogrzewanie domu i mieszkania potrafi pochłonąć krocie. Wiele osób szuka oszczędności. Jednym ze sposobów na zmniejszenie rachunków jest wyłączanie grzejników na noc. Czy to na pewno dobry pomysł?
Grzejnik
istock/Petal Spirit

Po rozpoczęciu sezonu grzewczego wiele osób zastanawia się, jak zaoszczędzić na rachunkach za ogrzewanie i obniżyć koszty energii. Sięgamy wtedy po różne sposoby i porady, często nie zdając sobie sprawy z tego, że mogą odnieść odwrotne skutki. Jedną z takich metod jest wyłączanie ogrzewania na noc i podczas dłuższych nieobecności w domu.

Po więcej porad domowych zajrzyj na stronę główną Gazeta.pl

Zobacz wideo Jak przygotować się na zimę? "Ważna jest efektywność energetyczna"

Wyłączasz kaloryfery na noc? Może to mieć konsekwencje nie tylko dla twojego portfela

Zakręcanie kaloryfera na noc lub podczas nieobecności w domu wydaje się dobrym pomysłem. Nie zawsze jest to jednak skuteczne. O ile jesienią, gdy w dzień wciąż bywa stosunkowo ciepło, a temperatury wewnątrz pomieszczeń są nadal komfortowe, nie przyniesie to niekorzystnych efektów, o tyle zimą może skończyć się źle. Gdy na zewnątrz panują ujemne temperatury, całkowite zakręcenie grzejników może sprawić, że w pomieszczeniach temperatura szybko spadnie. To grozi nie tylko wychłodzeniem pokoju, lecz także rozwojem pleśni i grzybów.

Czy opłaca się włączać i wyłączać ogrzewanie? Czy zakręcać kaloryfery na wyjazd?

Ustawienie termostatu na 0 spowoduje, że rano w pomieszczeniu będzie po prostu zimno. By ponownie ogrzać pomieszczenie, grzejniki będą musiały więc pracować ze zwiększoną mocą. Efekt? Zamiast oszczędności, otrzymasz wyższe rachunki. Zdecydowanie lepszym pomysłem będzie ustawienie termostatu na niższe wartości zarówno na noc, jak i podczas wyjścia do pracy. Na czas dłuższych wyjazdów ustaw temperaturę na ok. 16 stopni. Od tej zasady jest wyjątek. Podczas wietrzenia pomieszczeń wyłączaj grzejnik.

Idealna temperatura do spania i w łazience. Ustaw termostat na właściwej cyfrze

Choć wiele zależy od komfortu danej osoby, zakłada się, że w kuchni i sypialni temperatura powinna ona wynosić ok. 18 stopni, w salonie, pokoju dziennym czy gabinecie ok. 20-22 stopnie, z kolei w łazience - ok. 24 stopnie. Każde oznaczenie na termostacie odpowiada określonej temperaturze. 1 oznacza ok. 13 stopni, 2 16 stopni. 3 z kolei to temperatura w granicach 18-20 stopni. 4 odpowiada 24 stopniom. 5 to najwyższa możliwa temperatura i zaleca się, by nie korzystać z tego trybu zbyt często, może to bowiem niekorzystnie wpłynąć na wysokość rachunków.

Więcej o: