Nazwisko Szymona Hołowni jest obecnie jednym z najgorętszych w polskich mediach. Polityk jest doskonałym przykładem na to, że w każdym momencie życia można się przebranżowić i zmienić swój zawód o 180 stopni. Zaczynał jako dziennikarz i prezenter telewizyjny w takich programach jak "Mam Talent" i "Mamy cię", później założył swoją partię Polska 2050, kandydował na prezydenta RP w 2020 roku, a niedawno został powołany na stanowisko Marszałka Sejmu. Przed laty był też w klasztorze, do którego wstąpił po nieudanym romansie z pewną amerykańską aktorką.
Prywatnie Szymon Hołownia jest mężem Urszuli Brzezińskiej, z którą ma dwie córki - Marię i Elżbietę. Mało kto jednak wie, że przed laty był szalenie zakochany w amerykańskiej aktorce. Po raz pierwszy wspomniał o niej w jednym ze swoich felietonów pisanych dla tygodnika "Newsweek". Polityk długo starał się o jej względy, dlatego często obdarowywał ją kosztownymi prezentami. Przyznał jednak, że tego typu upominki znacznie przerastały jego możliwości finansowe.
Wiem, co to jest współczesna wersja tańca godowego. Nie dość, że pochłania niebywałe środki, to jeszcze nakręca spiralę obłędu. Znam jego pierwsze objawy
- pisał Hołownia. Przykładowo na jednej z randek wręczył ukochanej aż 200 róż, a innym razem podarował jej drogą biżuterię.
Choć znam wielu lepszych ode mnie zawodników, i tak nie jest mi łatwo przyznać się do tego, że w najgorszych okresach zadłużeń moje rachunki za kwiaty sięgały dwóch tysięcy złotych miesięcznie
- wyznał.
Niewiele osób pamięta, że przed karierą w telewizji Szymon Hołownia mierzył się z duchowym powołaniem. Do dziś deklaruje się jako praktykujący katolik, a przed laty wiara była dla niego tak ważna, że wstąpił nawet do klasztoru. Jednym z powodów, dla których mężczyzna zdecydował się zostać duchownym, był właśnie zawód miłosny po tajemniczej aktorce. Co ciekawe, gdy kobieta dowiedziała się o planach ukochanego, zaczęła go błagać, by zmienił zdanie.
Kilka dni po tym, jak dowiedziała się, że zatrzasnęły się za mną drzwi klasztoru, przyleciała do Polski wynajętym samolotem, a następnie woziła mnie przez kilka godzin po Poznaniu, próbując wymusić zmianę decyzji
- pisał Marszałek. Choć wówczas był nieugięty, z czasem wystąpił z klasztoru. Po czasie dowiedział się, że jego sympatia wzięła ślub, co dało mu do zrozumienia, że ten związek nie był mu pisany.
Odleciała z płaczem, co nie przeszkodziło jej kilka miesięcy później zostać żoną innej, równie miłej dziewczyny
- podsumował Szymon Hołownia, który nigdy nie zdecydował się na ujawnienie tożsamości aktorki.