Ktoś źle zaparkował samochód, a Zarząd Dróg Miejskich odholował go na specjalny parking. Oczywiście właściciel mógł go odebrać, ale tak się nie stało. Pojazd przebywał tam kilka miesięcy, a ZDM wystawił właścicielowi rachunek na 33 tys. zł. Rzecz w tym, że wystawił go mężczyźnie, który nie jest właścicielem auta. Sprzedał on pojazd i nie figurował w bazie CEPiK. Sprawa, zamiast zostać wyjaśniona, trafiła do sądu.
Kiedy mężczyzna otrzymał wezwanie do zapłaty, poinformował ZDM i Samorządowe Kolegium Odwoławcze, że w momencie odholowywania pojazdu nie był jego właścicielem. W bazie CEPiK widniało już inne nazwisko, ale to nie przeszkodziło urzędnikom w naliczeniu kary. ZDM wydał decyzję, a SKO odpowiadało tym, że Sąd Rejonowy orzekł o przepadku pojazdu i o tym, kto ma ponieść koszty. Tym kimś był właśnie poprzedni właściciel. SKO uważało, że nie może sprzeciwić się woli sądu.
W sprawie zainterweniował Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek, który nie zgodził się z decyzją SKO. Na stronie rzecznika czytamy:
SKO pominęło informację z CEPiK, błędnie uznając, że wiążący charakter ma postanowienie sądu. Tymczasem jest ono wiążące jedynie w zakresie rozstrzygnięcia o przepadku pojazdu na rzecz miasta, ale nie co do określenia właściciela przed orzeczeniem przepadku.
Marcin Wiącek złożył pismo do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, aby uchylić wcześniejszą decyzję. SKO popełniło błąd, dlatego decyzja sądu nie powinna być ostateczna. Zanim organ wyda postanowienie o nałożeniu kary, powinien był sprawdzić bazę CEPiK.