Meble z drugiej ręki to coraz częstszy sposób na urządzenie domu lub mieszkania. Dzięki temu można sporo zaoszczędzić albo zdobyć prawdziwe perełki wnętrzarskie sprzed lat. To też metoda zadbania o środowisko, szczególnie gdy upatrzony mebel znajdziemy pod wiatą śmietnikową. Niestety, może się okazać, że razem z meblem z portalu ogłoszeniowego, grupy facebookowej albo spod śmietnika pojawią się poważne kłopoty. Jak uniknąć kłopotów?
Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega przed nierozważnym przynoszeniem mebli i radzi, na co zwrócić uwagę.
To tani i ekologiczny sposób, żeby odnowić mieszkanie i znaleźć prawdziwe perełki. Niestety, czasami to też sposób na zaproszenie do domu niechcianych gości. Uważaj na pluskwy, karaluchy i pleśń
- ostrzega GIS. Podkreśla też, by uważać na kilka rzeczy.
Czego szukać? Charakterystyczny malinowy zapach (czasem porównywany do woni zgniłych owoców) świadczy o obecności pluskiew. Podobnie jak czarne, ciemnobrązowe lub rdzawe kropki i rozlane plamy (odchody) oraz drobne i blade nasiona maku (jajka). Mogą pozostawać w hibernacji i bez żywiciela nawet przez wiele miesięcy i nawet po roku mogą wyjść na żer. Prusaki, zwane też czasem karaluchami, ukrywają się w zakamarkach, najczęściej w kuchni, a o ich obecności mogą świadczyć charakterystyczne kropki przypominające ziarenka kawy (odchody), występujące w skupiskach, i zapach stęchlizny. Zapach ten może również świadczyć o obecności pleśni, która szybko rozprzestrzenia się po mieszkaniu.
Zarówno prusaki, jak i pluskwy są trudne do wytępienia i groźne dla zdrowia. Można jednak im zapobiegać. Poza ostrożnością przy przynoszeniu do domu mebli, ale też urządzeń kuchennych i domowych akcesoriów (obrazy, ramy), pamiętaj też o:
Gdy zauważysz obecność pluskiew, lepiej nie działaj na własną rękę i skontaktuj się ze specjalistyczną firmą. W przypadku prusaków możesz też sięgnąć po specjalne preparaty owadobójcze.