Porysowana karoseria auta to jeden z najgorszych koszmarów każdego kierowcy. W tym wypadku trudno jednak gniewać się na winnych.
Zapobiegliwy właściciel auta zamontował w swoim samochodzie alarm przeciwwłamaniowy oraz kamerę na desce rozdzielczej. Toteż mógł sprawdzić bez problemu kto w nocy z 11 na 12 października poważnie uszkodził lakier na jego Fordzie Fieście.
Wbrew oczekiwaniom nie była to szajka złośliwych wandali ani zazdrosna narzeczona. Auto zarysowało... stadko psów!
Stado liczyło sobie około 5 psów. Zostały najprawdopodobniej zwabione przez migające niebieskie światło. Jak to zwierzaki, chciały je ''złapać''. Efekt ich ''polowania'' był widoczny o poranku.
Rysy były tak głębokie, że właściciel się po prostu załamał, a jego mina jest na to najlepszym dowodem. Tylko na to spójrzcie:
Nie dziwimy mu się, jednocześnie trudno nam się obwiniać sprawców. W końcu to nie ich wina, że to niebieskie światło tak mrugało!