5. miejsce ''Najlepszy płatnik" To określenie nie bardzo nam się podoba, bo jest za bardzo sugestywne i skłania do niepotrzebnych refleksji. Najlepszy płatnik? Ale komu i za co płaci? I co najważniejsze: ile? Za mało konkretów, za dużo domysłów, w sumie tylko 3 punkty .
4. miejsce: "Ten, co samolotem lata" Wydaje nam się, że to wyrażenie jest trochę za długie. Używanie go w awaryjnej i nagłej sytuacji byłoby co najmniej niewygodne. W dodatku należy zwrócić uwagę na szybki rozwój krajowej komunikacji lotniczej. Miliony Polaków latają samolotami, a liczba prywatnych maszyn rośnie. To mogłoby być przyczyną nieporozumień. Pseudonimowi przyznajemy cztery punkty .
3. miejsce: "Jeden duży facet" Dość interesujące i konkretne. Od razu wiadomo, że rozmówcy chodzi o jednego dużego faceta, a nie o dwóch dużych facetów. Albo jednego małego, chudego i z platfusem. Nie ma jednak ani słowa o Ryszardzie, Gdyni i prezesurze, a to duży minus. Po długim namyśle dajemy sześć punktów .
2. miejsce: ''Mistrz gruby" To nam się podoba. Takie krótkie, a jaki wyraźny przekaz! Bezdyskusyjnie należy się dziewięć punktów .
1. miejsce: ''Pan Rysiek z Gdyni'' Proste, zgrabne i przyjemne dla ucha. Określenie "pan Rysiek" wprowadza atmosferę familiarności i zażyłości. Mówiący ma miłe poczucie, że dobrze zna "pana Ryśka" i nie musi się do niego zwracać per "panie Ryszardzie". Wyrażenie "z Gdyni" uściśla, o jaką postać chodzi. W dodatku nie od dziś wiadomo, że wszystkie Ryśki to fajne chłopy. Podsumowując: "Pan Rysiek z Gdyni" to nasz absolutny faworyt - 10 punktów!