Największy nieobecny tej kadencji, czyli poseł, który zaliczył największą liczbę wagarów na posiedzeniach i nieobecności na głosowaniach. Tutaj niechlubnym zwycięzcą okazał się Janusz Palikot z Platformy Obywatelskiej. Aż 66 razy jego poselskie krzesło było puste wtedy, kiedy poseł powinien na nim siedzieć. Palikot zlekceważył sobie także prace komisji sejmowych, na których nie pojawił się aż 14 razy.
Najbardziej stratnym klubem okazała się Samoobrona. Od początku kadencji ubyło im aż 13 posłów. Ale to strata także na prestiżu. Klub Samoobrony był trzecim co do wielkości w Sejmie. Po utracie kilku szabelek przesunął się na czwarte miejsce. Wyprzedził go SLD, który nie stracił ani jednego głosu. Może to sobie poczytać za sukces, bowiem w poprzedniej kadencji to właśnie Sojusz dotknęła największa poselska emigracja. Liga Polskich Rodzin kadencje rozpoczynała z 39 posłami. Bilans zamknęła na minusie - stratą 5 posłów. Za to klub PSL ma się czym pochwalić - jako jedynemu w kadencji coś przybyło. PSL 2 na plusie. Samoobronę dotknęła też strata najbogatszych posłów tej kadencji. Szeregi Andrzeja Leppera opuścili parlamentarzyści z najgrubszymi portfelami - Jan Bestry i Piotr Misztal. Ten ostatni za zasobność konta właśnie.
Najdzietniejszy klub w Sejmie - Liga Polskich Rodzin. To właśnie do klubu Romana Giertycha najczęściej zaglądał bocian. Aż trzej posłowie w ciągu ostatnich dwóch lat doczekali się potomstwa. Poseł Wojciech Wierzejski, któremu wytykano bezdzietność, ma córkę Joannę Marię, były wiceminister sportu Radosław Parda ma syna Antosia, Szymon Pawłowski zaś może pochwalić się także synkiem - Stasiem. Lada chwila rzeszę dumnych ojców LPR zasili były minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki.
Najbardziej rozgadany poseł. W tym prym wiedzie Tadeusz Iwiński, który "występował" na trybunie aż 267 razy.
Największy milczek kadencji. Za to najmniej do powiedzenia miał Ryszard Kaczyński, Adam Lipiński, czy Piotr Misztal, których nie usłyszeliśmy ani razu.
Najgłośniejsze nagranie - Taśmy Renaty Beger, choć w jej pokoju wszyscy mówili półgłosem.
Największy gadżeciarz - Zbigniew Ziobro i jego dyktafon zwany gwoździem oraz niszczarka. Minister choć z techniki korzysta nader chętnie, twierdzi, że w "tych sprawach" jest nogą.
Największy antyfeminista - Andrzej Lepper - to on powątpiewał w możność zgwałcenia prostytutki i kazał Anecie Krawczyk zapisywać się do partii zboczonych kobiet.
Największa afera. Bezkonkurencyjnie - seksafera ze Stanisławem Łyżwińskim w roli głównej - gazety pisały o nim nawet w najdalszych zakątkach świata - w Malezji i na Jamajce.
Najbardziej roztańczony - Krzysztof Bosak - jak daleko zajdzie w "Tańcu z gwiazdami", to się jeszcze okaże.
Najgłośniejsze zaręczyny - Jarosław Kaczyński i Jolanta Szczypińska - najgorętszy medialny romans, którego nie było.
Widzimy, że posłowie V kadencji mieli szczególne zamiłowanie do bicia rekordów. Proponujemy założyć Poselską Księgę Rekordów Guinessa.