Jaki był powód tej decyzji? "Rozwód z Rorym S. Burkiem" - napisała w oficjalnym wniosku Caren Ann Burke. I pewnie nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że panieńskie nazwisko Caren to... Seymour.
Skąd więc bin Laden? Może kobieta czuje sympatię do jednego z najgroźniejszych terrorystów lub chce w ten sposób zaprotestować przeciwko polityce Busha? A może to nazwisko po prostu jej się podoba? Nie wiemy. Wydaje nam się jednak, że to jeden z najdziwniejszych kaprysów , o jakim słyszeliśmy.
Prawdopodobnie Caren po dłuższym zastanowieniu doszła do podobnego wniosku. Kobieta nie pojawiła się na odczytaniu werdyktu sądu. Sędzia Dee Dyer poinformował ludzi zgromadzonych w sali sądowej o treści listu, który otrzymał od pani Burke. Kobieta napisała, iż nie dopełniła wszystkich formalności związanych ze zmianą nazwiska i nie stawi się w sądzie. Dyer odrzucił wniosek .
Dziennikarzom nie udało się skontaktować z niedoszłą panią bin Laden . Może to i lepiej. Po takim skandalu też długo nie pokazywalibyśmy się publicznie.
ZOBACZ: Jeszcze więcej Deseru w Deserze!