- Przeklinanie we własnym domu nie jest przestępstwem. Nie można wymagać, byśmy zawsze wyrażali się elokwentnie, inteligentnie i w dobrym stylu. Mamy prawo do używania "barwnego " języka - twierdzi prawnik kobiety. Jego klientka jest oskarżona o zakłócanie porządku publicznego. Proces rozpoczął się w poniedziałek.
Sprawę zgłosił Patrick Gilman, policjant, który mieszka kilkadziesiąt metrów od domu kobiety. - Siedziałem przed telewizorem, kiedy nagle wbiegła moja 12-letnia córka i powiedziała, że usłyszała straszne przekleństwa dochodzące z domu tej kobiety. Poszedłem tam, żeby zbadać sprawę i usłyszałem to wszystko na własne uszy - zeznawał wczoraj Gilman.
Sędzia Terrence Gallaggher zapowiedział, że wyda werdykt w ciągu kilku najbliższych dni. Herb grozi do 90 dni więzienia...