Sąd za przeklinanie we własnej łazience

Tej nocy Amerykanka Dawn Herb miała wyjątkowego pecha. Najpierw odkryła, że jej sedes się zatkał. Kobieta puściła serię strasznych przekleństw, które, niestety, usłyszał sąsiad. Mężczyzna zadzwonił na policję, a Dawn trafiła przed sąd.  
Dawen Herb w łazience (fot. AP)

- Przeklinanie we własnym domu nie jest przestępstwem. Nie można wymagać, byśmy zawsze wyrażali się elokwentnie, inteligentnie i w dobrym stylu. Mamy prawo do używania "barwnego " języka - twierdzi prawnik kobiety. Jego klientka jest oskarżona o zakłócanie porządku publicznego. Proces rozpoczął się w poniedziałek.

Sprawę zgłosił Patrick Gilman, policjant, który mieszka kilkadziesiąt metrów od domu kobiety. - Siedziałem przed telewizorem, kiedy nagle wbiegła moja 12-letnia córka i powiedziała, że usłyszała straszne przekleństwa dochodzące z domu tej kobiety. Poszedłem tam, żeby zbadać sprawę i usłyszałem to wszystko na własne uszy - zeznawał wczoraj Gilman.

Sędzia Terrence Gallaggher zapowiedział, że wyda werdykt w ciągu kilku najbliższych dni. Herb grozi do 90 dni więzienia...

Więcej o: