Kierowca najprawdopodobniej jechał zbyt szybko i uderzył w otaczającą parking barierkę. Rozpędzony samochód przebił metalowe zabezpieczenie i... zawisł na stalowych linach. Wszystkie cztery koła auta wisiały w powietrzu!
- Mężczyznę uratował fakt, że w trakcie kraksy stracił przytomność. Gdyby zaczął się ruszać, historia skończyłaby się bardzo źle - mówią strażacy z Atlanty.
Ratownicy rozstawili ogromną drabinę, jeden z nich wspiął się na wysokość auta, zbił szybę od strony pasażera i założył kierowcy specjalną uprząż. Mężczyzna trafił do szpitala. Nie wiemy, co strażacy zrobili z samochodem.
Uwaga: Masz ciekawe pomysły na Deser? Chcesz dla nas pracować? Napisz do nas!