Ceremonia
Udawane pogrzeby do złudzenia przypominają te prawdziwe. Chętni przychodzą na ceremonię w odświętnym stroju. Prowadzący, ubrany w czarny garnitur, mówi: - Chciałbym dać Wam jeszcze jeden dzień życia, ale już czas położyć się do trumien.
- Mam nadzieję, że Wasze zmęczone ciała odpoczną - dodaje.
Uczestnicy ceremonii kładą się do trumien. Pracownicy firmy organizującej pogrzeb posypują zamknięte trumny piachem. W pomieszczeniu jest ciemno, słychać marsze pogrzebowe.
Po mniej więcej 15 minutach "pogrzebani" wstają z trumien i... wracają do swoich domów.
Po co?
Nową modę pogrzebową nazywa się "dobrym umieraniem". Chodzi o to, by człowiek dzięki doświadczeni własnego pogrzebu dobrze przemyślał swoje dotychczasowe życie. I świadomie zaplanował przyszłość.
- W trumnie byłam bardzo, bardzo przestraszona. Dużo myślałam o mojej mamie - powiedziała Lee Hye-jung, 23-letnia studentka, która wzięła udział w udawanym pogrzebie. - Teraz będę żyć inaczej - dodaje.
Pomysł wydaje nam się nam się naprawdę bardzo dziwny. Wierzycie, że własny pogrzeb może pomóc ułożyć sobie życie?
Entuzjastom mrocznych klimatów przypominamy historię chińskiego hotelu śmierci.