Zaczęło się od pamiętnej imprezy : 500 osób bawiło się w domu chłopaka, na jego ulicy i posesjach sąsiadów. Aby przerwać zabawę na miejsce wezwano kilkudziesięciu policjantów, oddział z psami i... policyjny helikopter!
Następnie pisaliśmy ogromnym zainteresowaniu 16-latkiem z Australii. Chłopak udzielił wywiadu telewizyjnego, w którym powiedział, że nie odbiera telefonów od rodziców i absolutnie nie żałuje zorganizowania ogromnej imprezy. Wręcz przeciwnie - zadeklarował, iż pomoże każdemu, kto będzie chciał urządzić duża prywatkę pod nieobecność domowników. Ku naszemu zaskoczeniu na jednym wywiadzie się nie skończyło.
Otóż, gdy rodzice Corey'a wracali do domu, ten - by ich nie spotkać - pojechał ze znajomymi na... plażę. Tam mógł w spokoju imprezować dalej. No i oczywiście udzielać wywiadów. Chłopaka po raz kolejny odwiedził telewizyjny reporter. A Corey po raz kolejny nie powiedział nic ciekawego. Pojawiał się jeszcze w radiu i kilku innych stacjach telewizyjnych.
Ciągłe "promowanie" młodego Australijczyka w mediach zrobiło swoje. Chłopak zyskał dużą sympatię nastolatków - ponoć otrzymał już liczne prośby o pomoc w zorganizowaniu imprezy.
Ktoś jednak pomyślał także o tych, którzy nie przepadają za słynnym nastolatkiem w żółtych okularach. Specjalnie dla nich stworzono grę flashową "Spoliczkuj Corey'a". Gra cieszy się naprawdę sporą popularnością - do tej pory Corey'a spoliczkowało już prawie 400 tysięcy osób! Grę znajdziesz TUTAJ>>>