Halo, policja? Pomocy! W mojej kanapce nie ma sosu!

Pamiętajcie: Na policję dzwoni się tylko w uzasadnionych przypadkach. Ten Amerykanin nie do końca to zrozumiał i zadzwonił na numer alarmowy gdy zorientował się, że w kanapce, którą kupił we włoskiej restauracji zabrakło sosu...  

Amerykanin Reginald Peterson miał prawo być zdenerwowany. Udał się na obiad do

włoskiego

baru i zamówił wielką kanapkę. Gdy ją dostał, okazało się, że ktoś zapomniał o jednym ze składników - sosie. Ten sos najwyraźniej był dla Reginalda szczególnie ważny - mężczyzna wyjątkowo się zdenerwował , zaczął krzyczeć na obsługę i grozić jej.

Niezadowolonemu klientowi nie wystarczyło zapewnienie, że dostanie nową kanapkę, tym razem z sosem. Reginald wyszedł przed lokal aby... zadzwonić na policję . Przestraszeni kelnerzy wykorzystali ten moment i zamknęli przed awanturnikiem drzwi. Regiland powiedział dyspozytorowi policyjnemu, że funkcjonariusze mają przyjechać, i przypilnować aby jego zamówienie zostało zrealizowane poprawnie. Nikt oczywiście nie wziął Reginalda na poważnie. Ten po chwili ponownie zadzwonił na policję, tym razem aby poskarżyć się, że radiowóz się spóźnia .

Po drugim telefonie na miejsce zbrodni w końcu przyjechało dwóch policjantów . Obaj próbowali uspokoić zdenerwowanego mężczyznę i wytłumaczyć mu, do czego służy alarmowy numer telefonu . Niestety, ta rozmowa nie przyniosła rezultatu. Reginald został aresztowany , czeka teraz na postawienie zarzutów.

CZYTAJ TEŻ:

Reginald nie był pierwszy - ten 4-latek zadzwonił na policję po pomoc... w pracy domowej!

Nie wiemy z jakiego telefonu dzwonił nasz bohater, ale na pewno dałoby się na nim tak zagrać!

Zrób Deser na wakacje! Wyślij nam śmieszne wakacyjne zdjęcia, dowcipy i dziwaczne nazwy miejscowości. Napisz na deser_na_wakacje@gazeta.pl i weź udział w naszym letnim plebiscycie.

Więcej o: