Niestety już druga próba zakończyła się porażką. Przeciwny wiatr zmusił 39-letniego Stephane Rousson do zawrócenia w połowie drogi. Jego podniebna podróż rozpoczęła się tuż przed godziną 8 rano w niedzielę na plaży w pobliżu Dover. Celem Francuza była oddalona o 45 km miejscowość Wissant we Francji.
Zaledwie 17,5 km przed metą śmiałek musiał jednak zawrócić - wiatr okazał się zbyt silny. Rousson jednak nie jest rozczarowany. - Nie odniosłem sukcesu, ale miałem mnóstwo zabawy. Nogi mnie trochę bolą i na pewno jutro będę trochę smutny, ale wypiję kilka piw - próbuje się pocieszać.
Rousson pierwszy raz chciał pokonać Kanał La Manche sterowcem w czerwcu. Również wtedy silny wiatr uniemożliwił dalszy lot. W marcu 1993 roku dwóch innych śmiałków, Nicolas Hulot i Gerard Feldzer próbowało pokonać Atlantyk pedałując na sterowcu, jednak i oni musieli zrezygnować po przebyciu 1500 km. Mamy nadzieję, że to niepowodzenie nie zniechęci Francuza. Yves Rossy zrealizował swoje marzenie dopiero w trzeciej próbie.