Brytyjczyk Brian Hubbard regularnie od czterech lat kosi trawę nie tylko na swojej działce, ale też przed jego domem w miejscowości Hereford. Oprócz tego, mężczyzna zbiera śmieci i dba o rośliny posadzone przy chodniku. Taka dbałość o czystość zasługuje na nagrodę - jednak Brianowi grozi surowa grzywna. Dlaczego?
Pewnego dnia nasz bohater otrzymał list, w którym lokalne władze oskarżały go o niedozwolone działania poza jego własną działką i przekraczanie praw przysługujących mu na gruncie należącym do miasta. List nakazywał doprowadzenie okolicy domu Briana do stanu z przed rozpoczęcia sprzątania.
- Kto by pomyślał, że dbanie o trawę, zbieranie śmieci i liści może być uznane za wykroczenie ? Czy nasza droga wygląda zbyt czysto ? - Zastanawia się pozwany Brytyjczyk.
Skąd w ogóle takie zamieszanie? Przedstawiciele władz przyznają, że Brianowi należy się uznanie , a nie kara. Nie wiadomo kto ponosi winę za list do niego. Sytuacja będzie wyjaśniana na specjalnym spotkaniu władz miasta.
ZOBACZ WIĘCEJ: