List podpisany przez prezesa stowarzyszenia absolwentów otrzymali 5 września byli studenci, którzy nie wpłacili do tej pory żadnej dotacji na rzecz szkoły. W kopercie znajdowały się standardowe zachęty do przekazania pieniędzy, przetykane powtarzającym się słowem ''bla''.
- W obliczu obecnej recesji gospodarczej i kryzysu Wasze wsparcie nabrało jeszcze większego znaczenia dla college'u stanowego we Framingham. Bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla - tak dosłownie brzmi fragment listu.
Christopher Hendry, wicedyrektor szkoły, powiedział lokalnej gazecie ''MetroWest Daily News'', że zaakceptował treść nietypowej prośby. Oświadczył, że została ona specjalnie sformułowana w sposób, który ma ułatwić dotarcie do młodszych odbiorców.
Jednak adresaci listu nie zgodzili się z tym zdaniem. Ken Shifman, który ukończył uczelnię w 2003 roku stwierdził, że jego treść ''obraża inteligencję'' absolwentów. Po wielu skargach Hendry zdecydował się jednak wysłać po miesiącu kolejny list , tym razem z przeprosinami.
List ''bla, bla'' odniósł jednak pewien skutek - prawie 40 nowych osób przekazało ok. 2000 dolarów na fundusz szkoły. Warto było, bla, bla, bla?
SPRAWDŹ TEŻ:
Nie dostarczył 20 tys. listów, bo praca jest wyczerpująca. Co było w środku?