Wpadka: ochrona minister zakłóciła wywiad

Ochroniarze włączyli się na linię, gdy Tzipi Livni udzielała telefonicznego wywiadu. "Policja, policja! Włamanie w domu minister" - usłyszeli zaskoczeni słuchacze.  

Pani

minister

gładko wybrnęła z sytuacji. - Wszystko w porządku, jestem tutaj - uspokajała ze śmiechem.

W tle wciąż było słychać głosy ochroniarzy: "Uwaga, intruz w domu minister spraw zagranicznych w Ramat Hahayal!". - Ech, te procedury bezpieczeństwa... Teraz wszyscy wiedzą, gdzie mieszkam - mówiła Livni i zaoferowała, że oddzwoni z prywatnego telefonu, by nie trzeba było ciągle przerywać wywiadu .

Później na antenie radia wyjaśniono, że wiadomość o włamaniu była fałszywa. - Któryś z domowników przypadkowo nacisnął guzik alarmowy - potwierdził dziennikarz.

ZOBACZ TEŻ:

Bush to czyste zło? Tak, sam się przyznał w wywiadzie

Dziennikarz na wizji pobił swoich gości

Więcej o: