Rodzice Alexandra i 8 innych dzieci chcieli w nocy z niedzieli na poniedziałek pokazać maluchom świąteczne dekoracje świetlne w Melbourne. Cała gromadka, powiększona jeszcze o potomstwo sąsiadów, pojechała dwoma samochodami do centrum miasta. Oprócz Alexandra. Każdy z rodziców myślał, że 5-latek jest w tym drugim samochodzie i nikt nie spostrzegł jego braku.
Ok. godz. 23.30 przechodzień zauważył błąkającego się po ulicy małego chłopca i zawiadomił policję . Alexander pamiętał swoje imię , ale nie potrafił podać nazwiska ani adresu, więc noc spędził na posterunku. Rano zaopiekował się nim pracownik Wydziału Usług dla Ludności. Rodzice chłopca zgłosili się dopiero po 14 godzinach.
- Po powrocie do domu (z nocnej wycieczki do miasta) wszyscy wysiedli i dzieci od razu poszły spać. Brak jednego z domowników zauważyli dopiero w porze lunchu - mówi sierżant Wayne Williams z miejscowej policji. Roztargnieni dorośli swoje gapiostwo tłumaczą... dużą ilością dzieci . Mając pod opieką tak dużą gromadkę maluchów przez przypadek zapomnieli o jednym.
DZIECI TRZEBA PILNOWAĆ:
Polecieli samolotem, zapomnieli o 2-letnim synku