Chociaż naukowo stwierdzono, że są najbardziej grzesznym narodem , okazuje się, że nie oglądają porno. O kogo chodzi? O Australijczyków. Tylko jedna piąta z nich przyznała się do oglądania porno w internecie. Jedna czwarta twierdzi, że zdarzyło im się zobaczyć takie treści przez przypadek. Natomiast aż 60 proc. twierdzi, że nigdy tego nie robiło .
Jednak tym deklaracjom przeczy ranking najczęściej odwiedzanych stron . Ze statystyk prowadzonych przez firmę Alexa wynika, że wśród najczęściej odwiedzanych w Australii stron, są przynajmniej 4 duże serwisy z pornografią. Oczywiście, można by to wytłumaczyć wysoką aktywnością 20 proc. użytkowników internetu.
Badania zbiegły się w czasie z rządową debatą na temat wprowadzenia obligatoryjnych filtrów , które miałyby blokować pewne treści w przeglądarkach. Aż 80 % badanych stwierdziło, że chciałoby, żeby pewne treści (zawierające na przykład sceny przemocy lub instrukcje zażywania narkotyków) w internecie były blokowane.
Ankiety były przeprowadzone telefonicznie wśród 1018 dorosłych osób.
doro