"Milczące bliźniaczki" zawarły przerażający pakt. Jedna musiała umrzeć, by druga mogła żyć

June i Jennifer Gibbons z dnia na dzień przestały się komunikować z innymi ludźmi i wymyśliły własny język, żeby móc rozmawiać tylko ze sobą. Zamknięte na świat zewnętrzny "milczące bliźniaczki" obudziły w sobie demony, które najprawdopodobniej doprowadziły do tragedii. Jedyną osobą, której udało się zdobyć zaufanie sióstr Gibbons, była dziennikarka Marjorie Wallace. To jej wyznały, że zawarły pakt. Nie dotyczył on tylko milczenia.
Siostry June i Jennifer Gibbons
Fot. Pexels.com / Pixabay // Twittter / freakyafpod

Siostry June i Jennifer Gibbons urodziły się 11 kwietnia 1963 roku w odstępie zaledwie 10 minut. Rodzice dziewczynek pochodzili z Barbadosu, lecz przeprowadzili się do Wielkiej Brytanii w czasach migracji tzw. pokolenia Windrush. Ze względu na pracę ojca bliźniaczki dość często zmieniały miejsce zamieszkania. Miały jeszcze trójkę rodzeństwa - Gretę, Davida i Rose. W pewnym momencie rodzina Gibbons przeniosła się do Walii. June i Jennifer musiały się tam zmierzyć z poniżaniem oraz szykanowaniem ze strony rówieśników, ponieważ były jedynymi czarnoskórymi dziećmi w okolicy.

Zobacz wideo Kryminalne (i tragiczne) historie, które natchnęły reżyserów [Popkultura]

Kolor skóry nie był jedynym powodem, dla którego dziewczynki były wyśmiewane. Bliźniaczki mówiły w języku kreolskim charakterystycznym dla migrantów z Barbadosu, dlatego rówieśnicy June i Jennifer mieli problemy ze zrozumieniem tego, co mówią bliźniaczki. Świadkami szykan, które były dla dziewczynek traumatycznym przeżyciem, byli m.in. nauczyciele. Chcąc pomóc siostrom Gibbons, zaczęli wypuszczać je do domu nieco szybciej niż innych uczniów, aby ci nie byli w stanie się nad nimi znęcać. To rozwiązanie nie przyniosło jednak oczekiwanych efektów, a zachowanie bliźniaczek z dnia na dzień stawało się coraz bardziej zastanawiające. 

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

June i Jennifer przestały rozmawiać z innymi ludźmi. Stworzyły własny język

Sytuacja w szkole - ale prawdopodobnie nie tylko tam - wpłynęła na zmianę zachowania dziewczynek. Z dnia na dzień ich wypowiedzi przestały być zrozumiałe dla jeszcze większej liczby osób. To nie był przypadek - bliźniaczki celowo wymyśliły własny język, aby móc komunikować się tylko między sobą. Wymyślanie własnego języka, w szczególności przez bliźniaków, ma swoją naukową nazwę - w takich przypadkach mówimy o kryptofazji. Bliźniaczki Gibbons stawały się coraz bardziej zamknięte na świat zewnętrzny. Od czasu do czasu rozmawiały jedynie ze swoją młodszą siostrą Rose.

W szkole podjęto decyzję o rozdzieleniu uczennic i wysłaniu ich do dwóch różnych placówek. Nie przyniosło to jednak efektów - dziewczynki nadal nie odzywały się do nikogo innego. Co więcej, zauważono u nich objawy katatonii. June i Jennifer stały się otępiałe i przestały reagować na bodźce zewnętrzne. Ponieważ eksperyment polegający na rozdzieleniu bliźniaczek okazał się dla nich szkodliwy, pozwolono na to, by dziewczynki znów się spotkały, co sprawiło, że zaczęły zachowywać się tak jak dawniej. Kilka dni spędziły w odosobnieniu w swoim pokoju.

Gdy nadeszły święta Bożego Narodzenia, dziewczynki otrzymały w prezencie pamiętniki - był to moment, gdy odkryły swoją pasję do pisania. Obie marzyły o karierze pisarskiej, jednak nie udało się im zdobyć większego rozgłosu. Jedyną powieścią, która ujrzała światło dzienne, była książka "The Pepsi-Cola Addict", której autorką jest June. Wiele historii napisanych przez siostry Gibbons opowiadało o przemocy, konfliktach i zatargach z prawem, co później przełożyło się na rzeczywiste życie bliźniaczek. 

"Milczące bliźniaczki" popełniły szereg przestępstw. Za karę przeżyły "12 lat piekła"

Gdy June i Jennifer były nastolatkami, zaczęły nadużywać alkoholu i narkotyków, co często kończyło się zatargami z policją. Na koncie miały też kradzieże, wandalizm i podpalenia. Siostry zostały skazane za te przestępstwa i umieszczone w szpitalu psychiatrycznym o zaostrzony rygorze.

Przedstawiony materiał dowodowy w zupełności przekonał sąd, że obie podsądne cierpią na zaburzenia psychopatyczne. Sąd jest również w pełni przekonany, że natura tego schorzenia uzasadnia natychmiastowe skierowanie na przymusowe leczenie. (...)  Kieruję zatem podsądne na przymusowe leczenie w Broadmoor. Do tego czasu pozostaną w więzieniu

- brzmiały słowa sędziego, którego wypowiedź cytuje portal kultura.onet.pl

June i Jennifer spędziły w szpitalu 12 lat swojego życia. Lekarze przez cały ten czas starali się dowiedzieć, co tak naprawdę dolega dziewczynom. Niekiedy traktowali je jak elementy medycznego eksperymentu. Podczas pobytu w szpitalu siostry ponownie rozdzielano i podawano im leki różnego rodzaju. Specjaliści byli zdumieni, gdy zauważyli, że dziewczyny wykonują identyczne czynności w tym samym momencie, będąc w innych pomieszczeniach. W 1986 roku sprawą bliźniaczek zainteresowała się dziennikarka Marjorie Wallace i to właśnie jej dziewczyny zdradziły mrożący krew w żyłach sekret.

Pakt "milczących bliźniaczek". "Niedługo umrę. Tak zdecydowałyśmy"

Jeszcze będąc dziećmi, bliźniaczki miały zawrzeć pakt, który przyprawia o dreszcze. June i Jennifer złożyły sobie przysięgę - ustaliły, że po śmierci jednej z nich, druga zacznie życie na nowo, tak jakby nic się nie stało. W czasie pobytu w szpitalu doszły do wniosku, że śmierć jednej z nich jest konieczna, a Jennifer zgodziła się poświęcić swoje życie dla siostry. 

Marjorie, ja niedługo umrę. (...) Tak zdecydowałyśmy

- powiedziała Jennifer do Marjorie Wallace. Nie były to słowa rzucone na wiatr.

W 1993 roku, podczas transportu kobiet do innego szpitala psychiatrycznego, Jennifer zmarła. Sekcja zwłok 29-latki nie wykazała obecności narkotyków czy trucizny w jej organizmie. Eksperci orzekli, że przyczyną jej śmieci było zapalenie mięśnia sercowego. Jennifer miała zasnąć z otwartymi oczami na kolanach siostry.

Kilka dni po śmierci Jennifer Marjorie Wallace postanowiła odwiedzić June. Ta miała zachowywać się nietypowo i wypowiadać nieco przerażające zdania. 

W końcu jestem wolna, wyzwolona. Wreszcie Jennifer oddała za mnie życie

- miała mówić June w rozmowie z dziennikarką. W kolejnych latach zaczęła mówić i zbudowała normalne życie. Przez pewien czas pracowała w sklepie i mieszkała nieopodal rodziców na terenie Walii. Starała się zapomnieć o przeszłości, co poniekąd się jej udało.

W 2016 roku siostra June, Greta, udzieliła wywiadu, w którym stwierdziła, że zarówno ona, jak i pozostali członkowie jej rodziny obwiniają szpital Broadmoor o zrujnowanie życia bliźniaczkom oraz o śmierć Jennifer. Młode dziewczyny twierdziły, że pobyt w szpitalu psychiatrycznym był dla nich piekłem.

Nieletni przestępcy dostają dwa lata więzienia. My dostałyśmy 12 lat piekła, bo nie mówiłyśmy. Musiałyśmy ciężko pracować, żeby się wydostać. Poszłyśmy do lekarza. Powiałyśmy: 'Słuchaj, chcieliście, żebyśmy mówili, to mówimy'. Odpowiedział: 'Nie wyjdziecie. Będziecie tu siedzieć 30 lat'. Naprawdę straciłyśmy nadzieję. Napisałam list do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Napisałam list do królowej, prosząc ją o ułaskawienie i wypuszczenie nas na wolność. Ale byłyśmy uwięzione

- pisała Jone Gibbons, której słowa przytacza "New Yorker"

Historia "milczących bliźniaczek" zainspirowała kilku artystów. Na podstawie książki Marjorie Wallace powstał m.in. spektakl teatralny "Speechless" autorstwa Lindy Brogan and Polly Teale. Z książki tej korzystała również polska reżyserka Agnieszka Smoczyńska, która wyreżyserowała film fabularny pt. "Silent Twins".

 
Więcej o: