Opętania, do których miało dojść w miasteczku Loudun w XVII wieku, były jednymi z najbardziej skandalicznych epizodów ówczesnej Francji. Aby zrozumieć te wydarzenia, warto przedstawić pewnego duchownego - Urbaina Grandiera, który urodził się w 1590 roku w Bouere niedaleko Nantes. Grandier ukończył seminarium jezuickie i został proboszczem w kościele św. Piotra w Loudun. Mimo swojego wykształcenia i profesji miał dość łagodne podejście do złożonych niegdyś ślubów. Duchowny pozwalał sobie na wiele. Czasami na zbyt wiele.
Proboszcz z Loudun miał świadomość, że jest przystojnym i elokwentnym mężczyzną, co chętnie wykorzystywał. Nie stronił od wygodnego życia i jeśli miał ochotę, spędzał czas z kobietami. W końcu napytał sobie biedy. W 1630 roku został postawiony w stan oskarżenia za niemoralność, bo królewski prokurator Louis Trincant zarzucił mu, że jest ojcem nieślubnego dziecka jego córki Philippy. Duchownemu udało mu się jednak przekonać arcybiskupa, by ten oczyścił go ze wszelkich zarzutów. Po zakończeniu sprawy Grandier wrócił do Loudun w nadziei na powrót do normalności, jednak podczas jego nieobecności wrogowie kapłana - w tym ksiądz Jean Mignon, rywal oraz spowiednik sióstr urszulanek - najprawdopodobniej zawiązali spisek, którego finał rozegrał się w 1634 roku.
Postacią istotną dla tej sprawy była siostra Jeanne des Anges, która stała się później pierwowzorem Matki Joanny od Aniołów z opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. Urodziła się ona w 1602 roku, a gdy miała 18 lat, wstąpiła do klasztoru urszulanek w Poitiers. Po pewnym czasie przeniosła się do Loudun, gdzie została przeoryszą. Jej kariera szybko się rozwijała, a to dzięki pozycji jej rodziny.
Krótko po tym, jak Jeanne przyjechała do Loudun, okazało się, że ona i inne zakonnice z klasztoru dziwnie się zachowują. Kobieta skarżyła się m.in. na halucynacje, które miały dotyczyć proboszcza Grandiera. Reszta sióstr urszulanek również skarżyła się na urojenia, bóle i dziwne znaki na ciele. W chwilach przywidzeń siostry bluźniły, rozbierały się, chciały jeść swoje ubrania, a niektóre ponoć próbowały nawet połykać szkło. Zjawisko to zaniepokoiło ojca Jeana Mignona, który postanowił przeprowadzić egzorcyzmy na zakonnicach.
Podczas egzorcyzmów ksiądz Jean Mignon miał odkryć imię jednego z wielu demonów, które zaatakowały Jeanne. Duch Astaroth miał rzekomo opętać siostrę dzięki zażyłości z Urbainem Grandierem. Łącznie problemy z demonami zgłosiło 27 zakonnic. Każda z nich twierdziła, że winę za opętania ponosi proboszcz Grandier.
Egzorcyzmy powtarzano, jednak nie przynosiły one efektów. Z pomocą przybył wówczas specjalista od obrzędów tego typu Joseph Surin, a później także biskup z Bordeaux. W pewnym momencie praktyki te zaczęły interesować mieszkańców i stały się dla nich pewną formą rozrywki. Tymczasem zakonnice nadal utrzymywały, że źródłem ich problemów jest Grandier. W końcu postanowiono aresztować kapłana. Onet pisze, że proboszcz poprosił o możliwość rozmowy z kobietami, ale gdy urszulanki zobaczyły go w kościele Saint-Croiz, wpadły w furię i próbowały go zaatakować. Grandier został wyprowadzony ze świątyni.
W 1632 roku zakonnice z Loudun oskarżyły Urbaina Grandiera o sprawstwo opętań w klasztorze. Całą sprawę miał wykorzystać kardynał Richelieu. "Gazeta Wyborcza" tłumaczy, że pierwszy minister Ludwika XIII chciał wówczas zająć warownię w Loudun i zniszczyć miejskie fortyfikacje, aby miasto nie stało się bastionem hugenotów. Grandier się temu sprzeciwiał, ponieważ nie chciał eskalacji konfliktów w mieście, w którym blisko połowę mieszkańców stanowili hugenoci. Richelieu nie był też zadowolony z faktu, że proboszcz Grandier opublikował traktat przeciwko celibatowi księży. Egzorcyzmy wzbudzały też strach i wpisywały się w kontrreformacyjną walkę z innowiercami.
Richelieu, będący głównym ministrem francuskiego króla, dążył do umocnienia jego władzy i eliminacji tych, którzy zagrażali monarchii. Według części historyków kardynał wykorzystał sprawę opętań w Loudun jako pretekst do oskarżenia Grandiera. To umożliwiło mu pozbycie się uciążliwego krytyka władz kościelnych i przeciwnika politycznego.
W rezultacie Urbain Grandier został skazany na śmierć poprzez spalenie na stosie. Portal ciekawostkihistoryczne.pl pisze, że duchownemu obiecano, że przed spaleniem zostanie uduszony, ale prawdopodobnie tak się nie stało, co oznacza, że spłonął żywcem. Proces Grandiera stał się przykładem nadużywania władzy i instrumentalizacji spraw religijnych dla osiągnięcia celów politycznych w XVII-wiecznej Francji.