"W tym domu mieszkał człowiek szlachetny i dobry". Doktor Olę zabił ten, któremu chciała pomóc

O tym, że doktor Ola jest dobrą kobietą, wiedzieli wszyscy mieszkańcy Elbląga. Lekarka pomagała zarówno swoim pacjentom, jak i osobom w potrzebie, które spotykała na ulicach czy dworcach. Pomocną dłoń wyciągnęła także do Zbigniewa B., który miał szansę, by wyjść na prostą, ale z niej nie skorzystał. Zamiast tego zabił swoją dobrodziejkę i jej córkę Marysię, która miała być dla niego jak siostra.
Aleksandra Gabrysiak i tablica, która ją upamiętnia
Fot. Wikimedia Commons / Kamil.ryy // Facebook / Stanisław Tylus Sac

Aleksandra Gabrysiak, znana jako doktor Ola, urodziła się w 1942 roku w Radzyminie. Portal medonet.pl podaje, że od dziecka cierpiała na krzywicę. To schorzenie, które w tamtych czasach było bardzo trudne do wyleczenia. Mimo wielu operacji ortopedycznych Aleksandra nigdy nie odzyskała pełnej sprawności. Nie odebrało jej to jednak wiary w to, że może studiować medycynę, o której od dawna marzyła . Przeciwnie - po nieudanym pierwszym podejściu do egzaminów postanowiła zwiększyć swoje szanse i zaczęła pracę jako salowa w szpitalu. Druga próba się powiodła - po wielu wysiłkach udało jej się zdobyć upragniony indeks na uczelni w Gdańsku.

Zobacz wideo Codzienna "praca" oszustów wygląda jak praca w biurze?

W czasie studiów okazało się, że częste narkozy, którym była poddawana w dzieciństwie, znacząco odbiły się na jej zdolności zapamiętywania. Mimo to wytrwale zdobywała wiedzę i zaliczała wymagający materiał. W końcu dotarła do dnia, w którym złożyła przysięgę Hipokratesa. 27 czerwca 1968 roku uznawała za datę swoich symbolicznych zaślubin z medycyną. Od rodziców dostała nawet obrączkę ze specjalnie wygrawerowaną laską Eskulapa.

Doktor Ola znalazła prawdziwą misję poza murami uczelni. Pracując jako lekarka, zaangażowała się w działalność charytatywną, która stała się jej życiowym powołaniem. Działała na rzecz potrzebujących wszędzie, gdzie tylko była potrzebna. Jej serce było zawsze otwarte dla tych, którym trudno było znaleźć wsparcie. Po studiach udostępniła swój numer telefonu jako "Anonimowy Przyjaciel" dla osób w potrzebie. Inicjatywa została jednak zakazana przez Służby Bezpieczeństwa.

W 1979 roku otrzymała stanowisko kierownika laboratorium w Tczewie. Niedługo później adoptowała kilkumiesięczną dziewczynkę, Marię, którą porzuciła biologiczna matka. Choć opiekowała się dzieckiem, jej drzwi wciąż były otwarte dla potrzebujących. Portal NaTemat.pl pisze, że doktor Ola nie zamykała ich nawet przed najtrudniejszymi pacjentami z tak zwanego marginesu społecznego. Przyjaciele i rodzina zauważali, że jej zaangażowanie w pracę odbijało się na jej życiu osobistym. Córka Marysia z czasem zaczęła odczuwać brak bliskości w ważnych chwilach. Choć początkowo akceptowała pracę swojej matki, w pewnym momencie zaczęła się buntować. Być może gdyby Aleksandra posłuchała córki, los ich obu potoczyłby się inaczej.

Doktor Ola poznała Zbigniewa na dworcu. Chciała, żeby był dla Marysi jak brat

W Wigilię 1990 roku na dworcu w Elblągu rozpoczęła się tragiczna historia doktor Oli i Zbigniewa B. Kompletnie pijany 18-latek zamierzał spędzić święta na peronie, ale doktor Ola nie zamierzała na to pozwolić. Zaprosiła chłopaka do swojego domu. Z czasem zapragnęła, żeby młody mężczyzna został bratem Marysi. Marzenie to się jednak nie spełniło.

Zbigniew miał szansę na nowy start, ale nie docenił okazanej mu pomocy. Zaczął znęcać się nad doktor Olą i jej adoptowaną córką. Pomimo prób terapii odwykowej, chłopak wrócił do dawnych nawyków i towarzystwa, okradając przy okazji mieszkanie kobiety, która okazała mu dobroć. Doktor Ola nie miała wyjścia - zadecydowała, że Zbigniew musi się wyprowadzić. Znalazła dla niego nowy dom, ale wielokrotne próby wpłynięcia na niego nie przynosiły rezultatów. Zbigniew trafił ostatecznie do więzienia za liczne kradzieże. Mógł jednak wychodzić na przepustki.

Zbigniew nie miał wyrzutów sumienia. "Martwię się, aby dobrze zjeść, czy będzie salceson"

6 lutego 1993 roku doszło do tragedii. Zbigniew B. postanowił najść doktor Olę. Dziś nie jest jasne, jakie miał wówczas zamiary. Młody mężczyzna nie zastał lekarki, ale spotkał Marię. Dziewczyna otworzyła mu drzwi, a ten ją zaatakował, zadając jej kilkanaście ciosów nożem. Po chwili do domu wróciła doktor Ola. Nie zdążyła nawet zdjąć płaszcza, gdy Zbigniew zaatakował i ją. Ciosy, które jej zadał, okazały się śmiertelne.

Zbigniew został schwytany przez policję, po czym stanął przed sądem. Pierwotnie skazano go na karę śmierci, ale później zmieniono wyrok na dożywocie. W czasie odbywania kary B. nie okazał żadnej skruchy ani żalu za swoje czyny.

Czy wracam myślami do zbrodni? Nie mam na to czasu. Martwię się, aby dobrze zjeść, czy będzie na przykład salceson, bo głodny nie chcę siedzieć. Tu nic się nie zmienia, jeśli dzisiaj dają salceson, to znaczy jest środa. Wyrzuty sumienia? Już nie pamiętam. Mam odbywać karę. Czekam na obiad

- mówił Zbigniew podczas jednego z wywiadów. W więzieniu musiał być odizolowany od innych skazanych, ponieważ ci chcieli wymierzyć mu sprawiedliwość.

Tłumy na pogrzebie doktor Oli. Biskup podjął decyzję o rozpoczęciu procesu beatyfikacji

"Super Express" pisze, że w uroczystościach pogrzebowych Aleksandry Gabrysiak i jej córki Marii wzięły udział tysiące osób. Tłumy otoczyły trumny, które doprowadzono na cmentarz Dębica w Elblągu. Kobiety spoczęły w we wspólnym grobie. Na ścianie budynku przy ul. 1 Maja, w którym mieszkały, zawisła z kolei marmurowa tablica upamiętniająca doktor Olę. Pomimo upływu czasu napis na tablicy nadal przypomina o tragedii, która spotkała ją i jej córkę.

Pamięć o doktor Oli kultywuje Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku, która przyznaje coroczną nagrodę im. Aleksandry Gabrysiak. W Gdańsku istnieje także ulica nazwana na cześć lekarki, a w Kałkowie-Godowie wzniesiono jej pomnik. Co więcej, w 2023 roku rozpoczął się proces beatyfikacji doktor Oli. 

- Intensywne życie religijne, szlachetność jej obyczajów, ofiarność w wypełnianiu szeroko rozumianej misji lekarza, czy wreszcie pozytywne głosy uznanych i szanowanych osób ze środowiska medycznego na temat pani doktor, sprawiły, że 5 lutego 2023 r. podjąłem decyzję o rozpoczęciu sprawy Aleksandry Gabrysiak, lekarza medycyny, córki Jana i Jadwigi z domu Grajek, w formie procesu o beatyfikację - powiedział biskup elbląski Jacek Jezierski, którego słowa cytuje archidiecezja warszawska

Więcej o: