Jerzy Nasierowski był u szczytu swojej kariery w latach 60. Można było go podziwiać u boku Elżbiety Czyżewskiej w "Godzinie pąsowej róży" i Poli Raksy w filmie "Błękitny pokój". Grał także w serialu "Stawka większa niż życie" oraz na deskach teatrów. Nasierowski nie był jednak jedynie aktorem. Celebryta prowadził podwójne życie - zajmował się włamaniami do domów i mieszkań znajomych, kradzieżami, a nawet przemytem.
Pisarz, aktor, eks-więzień, eks-złodziej, pedał, ateista, lewicowiec. Walczący. W razie czego poszedłbym na barykady
- mówił o sobie Nasierowski w jednym z wywiadów. Aktor bez skrępowania nazywał siebie "socjopatą", który nie zauważa reguł, których przestrzegają inni. Twierdził też, że "kochał kraść".
Emocje wzbudzały nie tylko przestępcze ciągoty Nasierowskiego, ale także jego życie uczuciowe. "Wprost" pisze, że związki romantyczne aktora były skomplikowane i generowały liczne problemy. Nasierowski był partnerem aktora Mieczysława Gajdy, który znany jest głównie z głosowej roli smerfa Ważniaka. Ich relacja zaczęła się komplikować, gdy Jerzy poznał Andrzeja Rukuszewicza. Mieczysław był przekonany, że jego partner go zdradza. Rukuszewicz twierdzi jednak, że był jedynie przyjacielem Nasierowskiego.
Nigdy nie byliśmy parą, choć czynił Nasierowski takie podchody, co stwarzało zgrzyty. Nie jestem gejem, nie pasowało mi to
- napisał w książce "Zdrada, idiota i mafia".
Mimo to media przez lata nazywały go kochankiem Nasierowskiego, bo ten konsekwentnie tak o nim mówił. Takie słowa padły m.in. w wywiadzie dla portalu Gazetą.pl.
W 1971 roku bawiłem ze swym kochankiem Andrzejem w górach. Zazdrosny Gajda, z pomocą swego kochanka, Bohdana Miechowskiego, wywiózł z mych salonów na staromiejskich poddaszach furgonetkę dzieł sztuki. Nic nie było tam z kradzieży. A po tym wszystkim Gajda zarzucił mi, że byłem jego utrzymankiem!
- twierdził Nasierowski.
Bez względu na to, kim byli dla siebie Nasierowski i Rukuszewicz, faktem jest, że Gajda był zazdrosny o swojego partnera. Mężczyzna opowiadał o tym podczas jednego z procesów. Gajda wielokrotnie pomagał Nasierowskiemu w kradzieżach i z tego powodu nie raz musiał stanąć przed sądem.
Nasierowski napytał sobie biedy na początku lat 70. 27 stycznia 1972 roku w jednym z warszawskich mieszkań znaleziono ciało Anny Wujek. Śledczy ustaliły, że ktoś związał kobietę, po czym obrabował nieruchomość. Napastnicy mieli zakneblować Annę tak mocno, że się udusiła. O morderstwo najpierw oskarżono trzech nastolatków, którzy przyznali się do winy. Z czasem ze sprawą połączono jednak Nasierowskiego i Rukuszewicza.
Służby uznały, że Nasierowski stał za planem rabunku. Sąd stwierdził, że miał on bezpośredni wpływ na śmierć Anny Wujek i skazał go na 25 lat więzienia. Taki sam wyrok usłyszał Andrzej Rukuszewicz.
Nasierowski wyszedł zza krat po 10 latach odsiadki. Wstawił się za nim pisarz Roman Bratny. Został też mecenasem książki aktora, którą ten napisał w więzieniu. Po dekadzie za kratami na wolność wyszedł także Rukuszewicz. Mężczyźnie udało się dowieść, że nie miał nic wspólnego z zabójstwem.
Po wyjściu na wolność Jerzy Nasierowski miał problemy finansowe.
Jestem właściwie bezdomny, choć miałem mieszkanie na Nowym Świecie. Straciłem je, bo przekazałem znajomemu, by wziął pod nie pożyczkę. Interes się nie powiódł, a ja zostałem na lodzie. Mieszkam u przyrodniego brata. Nie jest łatwo, ale cóż, znoszę to. Niemal nie zarabiam, żyję z najniższej emerytury, to jest około 900 zł. Z rzadka grywam w Teatrze Syrena
- opowiedział w rozmowie z Gazetą.pl, wyjaśniając, że uruchomił kanał na YouTubie, który ma go "odkurzyć".
Żałuję, że zrobiłem paru osobom krzywdę. Ale i parę osób uratowałem. Traktuję to jako nagrodę od losu, że przydarzyło mi się tyle ciekawych rzeczy. Był taki czas, że żyłem w bogactwie, w moim mieszkaniu na Nowym Świecie pełno było drogich obrazów i antyków. Ale co ja bym w nim dalej robił? Więc los rzucił mnie do więzienia. (...) Dopiero w więzieniu dostałem drugie życie. To był niezły sprawdzian, ale ja sobie świetnie dałem radę. I nie mam żalu, że tak się stało
- opowiadał w 2017 roku.
* Powyższy artykuł został zaktualizowany. W jego poprzedniej wersji nie uwzględniliśmy informacji na temat niewinności Andrzeja Rukuszewicza. Więcej na temat jego losów przeczytasz w artykule "Został niesłusznie skazany za zabójstwo. Po latach zabrał głos. 'Zostałem wrobiony'".