"Chorobą królów" miała zaracić połowę książęcych rodów Europy, ale jej ród przetrwał. Do córek pisała o "silnej krwi"

Mówiło się, że jest "chorobą królów". W czasach wiktoriańskich zbierała wielkie żniwo - zwłaszcza wśród potomków monarchów. Choć minęło przeszło dwieście lat, wciąż bywa dla chorujących śmiertelnym zagrożeniem i to już od pierwszych minut po narodzinach.

Hemofilia od wieków stanowiła śmiertelne zagrożenie dla męskiej części rodu. Kobiety, które są przede wszystkim jej bezobjawowymi nosicielkami, często nie wiedziały nawet o chorobie genetycznej, przenoszonej z pokolenia na pokolenie. Pierwszą znaną monarchinią, która przekazała swoim potomkom hemofilię, była protoplastka epoki wiktoriańskiej - Wiktoria Hanowerska. Mimo, że sama przeżyła sędziwe 82 lata i tym samym jest obecnie drugą najdłużej rządzącą królową Wielkiej Brytanii (zaraz po Elżbiecie II), z powodu hemofilii straciła swojego najmłodszego syna Leopolda. Królowa niestety tę niezwykle niebezpieczną chorobę przekazała także swoim córkom, a następnie one swemu potomstwu, a także wnukom. 

Zobacz wideo "The Crown". Zwiastun trzeciego sezonu

Hemofilia. Czym właściwie jest tzw. choroba królów?

Należąca do grupy skaz krwotocznych - hemofilia jest chorobą genetyczną, objawiającą się niedoborem czynników krzepnięcia krwi. Cierpiący na nią pacjenci przez całe życie borykają się z wewnętrznymi i zewnętrznymi krwotokami. Nawet niepozorny uraz czy skaleczenie mogą w przypadku hemofilików doprowadzić do rozległych krwiaków i znacznej utraty krwi. Operacje, niewielkie zabiegi czy wizyty u dentysty wiążą się u nich z niezwykle dużym ryzykiem powikłań i czasem wręcz śmiertelnym zagrożeniem. Już od pierwszych chwil po narodzinach (przy przecinaniu pępowiny) lekarze muszą zachować szczególną ostrożność, jeśli u dziecka podejrzewa się odziedziczenie hemofilii. 

Jeszcze kilka wieków temu na hemofilię umierało przeszło 70 proc. chorych mężczyzn - z czego 50 proc. odchodziło jeszcze przed 20. rokiem życia.  

Więcej wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Elżbieta BawarskaTak wyglądało życie cesarzowej Sisi. Elżbieta Bawarska cierpiała na każdym polu

Choć jedną z najbardziej znanych osób, która była nosicielką hemofilii jest królowa Wiktoria, wzmianki o samej chorobie pojawiły się już setki lat wcześniej, w Talmudzie. "Jeśli niewiasta oddała pierwszego chłopca do obrzezania, a umarł, potem drugiego, a i ten umarł, nie powinna oddawać trzeciego do obrzezania. Co do obrzezania można stwierdzić, że są rodziny, których krew płynie łatwo i takie, których krew płynie opornie" - cytuje portal Wielka Historia. Można zatem wnioskować, że już w II w. n.e. Żydzi podejrzewali, że choroba, która prowadzi do wykrwawienia, ma związek z dziedzicznością i stanowi niebezpieczeństwo przede wszystkim dla męskiej części społeczności. 

Czy królowa Wiktoria wiedziała, że jest nosicielką choroby?

Istnieją źródła historyczne, które wskazują na fakt, że monarchini miała pewne podejrzenia i obawy w związku z "jakością krwi" swojego rodu. Choć sama zapewne nie wiedziała, że jest nosicielką śmiertelnej choroby, jak zauważa w swoim artykule Andrzej Włusek - Wiktoria Hanowerska "w listach pisała do córek, jak ważna jest silna krew w ich rodzinie, przywołując pamięć ojca, który miał powtarzać, że niebieskie oczy i jasne włosy czynią krew bardzo flegmatyczną".

Królowa mogła zatem domyślać się, że związki małżeńskie spokrewnionych ze sobą osób mogą prowadzić do narażenia na liczne schorzenia, jednak to dopiero jej ostatni, ósmy syn Leopold zachorował na hemofilię, z powodu której zmarł w wieku 31 lat. Mężczyzna przekazał chorobę także swemu potomstwu, wskutek czego zachorował i zmarł na nią również wnuk Leopolda - Rupert. 

Co ciekawe, nie do końca jest jasne to, w jaki sposób Wiktoria Hanowerska została nosicielką skazy krwotocznej. Powszechnie uznaje się jednak, że u królowej doszło do samoczynnej mutacji chromosomu. Istnieje natomiast druga, stosunkowo świeża teoria, która wskazuje na to, że monarchini mogła odziedziczyć ją po swojej matce, w rodzinie której zaobserwowano przedwczesne zgony mężczyzn.

"To ona zaraziła połowę książęcych rodów Europy"

To właśnie byłej królowej Anglii niektórzy badacze historii przypisują rozpoczęcie fali tak licznych zachorowań na hemofilię wśród monarchów. - To ona zaraziła połowę książęcych rodów Europy - powiedział jeden z włoskich profesorów, cytowany przez Wielką Historię. Niektórzy sądzą również, że gdyby nie dziedziczona z pokolenia na pokolenie wśród królewskiego rodu hemofilia, dziś historia mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

Zdjęcie królowej Wiktorii z ostatnich lat życiaZdjęcie królowej Wiktorii z ostatnich lat życia fot. Royal Collection/ Wikimedia Commons

Królowa miała bowiem całkiem liczne potomstwo. Wydała na świat aż dziewięcioro dzieci, z czego doczekała się 42 wnuków i 82 prawnuków. Serwis Ciekawostki Historyczne, pokusił się również o stwierdzenie, że we współczesnej Europie nie ma najprawdopodobniej żadnej rodziny królewskiej, której członkowie nie byliby w jakiś sposób spokrewnieni z królową Wiktorią. 

Więcej o: