Nie żyje Tadeusz Gołębiewski. Kim był polski magnat hotelowy? Początki, majątek i rodzina biznesmena

Nie żyje Tadeusz Gołębiewski. Dziś kojarzony przede wszystkim z gigantycznymi inwestycjami hotelowymi, swoją przygodę w biznesie zaczynał jednak od branży cukierniczej. Kim był właściciel hotelowego imperium i jakie były jego początki?

Tadeusz Gołębiewski nie żyje. Założyciel sieci hoteli oraz fabryki cukierniczej zmarł we wtorek 21 czerwca 2022 - poinformowała PAP Agnieszka Gawińska, odpowiedzialna za kontakty z mediami w firmie TAGO. Kim był kontrowersyjny biznesmen, którego największą i najbardziej spektakularną inwestycją miał być gigantyczny hotel w Pobierowie?

Zobacz wideo Luksus made in Poland. Te jachty robią furorę na świecie

Pierwsze inwestycje Gołębiewskiego. Od wafli i paluszków do luksusowych hoteli

Tadeusz Gołębiewski urodził się na wsi. W młodości pomagał rodzicom w gospodarstwie. Po ukończeniu technikum cukierniczego rozpoczął studia w Szkole Głównej Planowania i Statystyki - dziś Szkole Głównej Handlowej. W 1966 roku zajął się produkcją ciastek. Masę wyrabiał w pralce Frania, a do wypieku wykorzystywał własnoręcznie spawane formy. Przez jakiś czas sam na rowerze rozwoził wyprodukowane przez siebie wafle do pobliskiej lodziarni.

Hotel Gołębiewski PobierowoHotel Gołębiewski w Pobierowie na ukończeniu. Olbrzymia inwestycja w lesie

Zarobione pieniądze inwestował w rozwój fabryki, w 1972 roku założył Przedsiębiorstwo Przemysłu Cukierniczego Tago. Większość jednak wymieniał na złoto i dolary, które zakopywał w ogrodzie czy lesie. W rozmowie z portalem Nasze Miasto wspominał, że nigdy nie robił mapek, więc o niektórych kryjówkach zapomniał. W czasach świetności jego firma notowała kilkanaście milionów zysku. Samego Gołębiewskiego w latach 70. nazywano „królem słonych paluszków". Firma Tago sponsorowała m.in. nagrody dla uczestników teleturniejów, takich jak „Jeden z dziesięciu". To dzięki tym sukcesom biznesmen w 1989 roku mógł rozpocząć inwestycje w branży hotelarskiej. To było jego marzenie.

Hotele Gołębiewskiego i kontrowersyjna inwestycja w Pobierowie

Pierwszy hotel wybudował w Mikołajkach. Obiekt otwarto w 1991 roku. 8 lat później oddano do użytku kolejny, tym razem w Białymstoku. To był dopiero początek. Kolejne obiekty powstały w Wiśle (2003 rok) i w Karpaczu (2010). Do wybudowania tego ostatniego szczególnie namawiał go burmistrz Karpacza. Negocjacje trwały 11 lat.

Ostatnią inwestycją Gołębiewskiego był nowy hotel w Pobierowie. To również jego najbardziej kontrowersyjna inwestycja. Na 30-hektarowej działce powstaje gigantyczny obiekt, w którym ma mieścić się 1400 pokoi, garaż, sztuczne lodowisko, 140-metrowy basen, sale konferencyjne i dwie sale kinowe. Otwarcie najpierw opóźniła pandemia, a teraz wojna w Ukrainie.

Każda inwestycja spotykała się z protestami. Jak kilka lat temu pisał Forbes, „wszystkie budowy kończyły się w sądach". Biznesmen jednak niespecjalnie się tym przejmował. Potrafił skutecznie przekonać do siebie lokalne władze. Wielka polityka nigdy go nie interesowała.

Majątek Tadeusza Gołębiewskiego. Milioner czy bankrut?

Gołębiewski wszystkimi inwestycjami zarządzał sam. I za wszystko odpowiadał własnym majątkiem. To dlatego w wywiadzie z Wirtualną Polską wspominał, że sam nie wiedział, czy wciąż jest milionerem, czy już bankrutem. I jak przyznawał, dopiero niedawno powoli zaczął przekazywać swoje sprawy pracownikom. Większość zysków pochłaniały spłaty kredytów zaciąganych pod kolejne inwestycje hotelowe. Po wybuchu pandemii zastawił własny majątek za 30 milionów złotych, by nie zwolnić żadnego ze swoich pracowników. To dlatego Gołębiewski zniknął z listy najbogatszych Polaków.

Hotel Gołębiewski - MikołajkiGołębiewski zastawił cały majątek. Chce ratować miejsca pracy w hotelach

Rodzina Tadeusza Gołębiewskiego. Gdzie mieszkał biznesmen?

Nikomu nie ufał. Nawet z najbliższą rodziną nie wchodził w spółki. Swoich interesów zawsze doglądał sam, od niedawna latając helikopterem. Miał licencję pilota, ale nie siadał już za sterami. Gołębiewski żył właściwie ciągle w podróży. Mieszkał przede wszystkim w fabryce i w apartamentach w swoich hotelach. Biznesmen z żoną, Grażyną miał trójkę dzieci. Jego syn, Jarosław pracował w hotelu w Wiśle oraz firmie Tago, córka, Beata - w hotelu w Mikołajkach. Oboje prowadzili tam centra odnowy biologicznej. Ostatnia córka, Monika zajmowała się swoim gospodarstwem, ma też swój butik w hotelu swojego ojca w Karpaczu. Najbliższa rodzina zawsze go wspierała. Sam Gołębiewski w rozmowie z dziennikarzem portalu Nasze Miasto wspominał, że chciałby wreszcie przekazać interesy swoim dzieciom, ale im bardziej pasował obecny układ.

Więcej o: