Wypadek Michaela Schumachera. Walka rodziny o powrót do zdrowia owiana tajemnicą

29 grudnia 2013 roku Michael Schumacher uległ poważnemu wypadkowi na nartach. Legendarny kierowca Formuły 1 w trakcie jazdy przewrócił się i uderzył głową o skałę, co poniosło za sobą tragiczne konsekwencje. Jego stan zdrowia do dziś pozostaje jedną z największych tajemnic w historii sportu, o co skrupulatnie dba rodzina. Jak do tego doszło? Czy Niemiec popełnił błąd i był nierozważny? Oto szczegóły z tamtego dnia.
Michael Schumacher w Poznaniu w 2007 r.
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Michael Schumacher wraz z rodziną wybrali się na ferie świąteczne do francuskich Trzech Dolin. Święta już minęły, a Schumacherowie mieli tam pozostać aż do urodzin kierowcy, czyli 3 stycznia. Siedmiokrotny mistrz świata poszedł wraz z synem 29 grudnia pojeździć na nartach. Tego dnia doszło do tragedii, która nie tylko odmieniła życie Schumachera i jego rodziny, ale też wstrząsnęła całym sportowym światem. 

Zobacz wideo Kajakarki zwycięskie w Igrzyskach Europejskich. "Przygotowania wiele kosztują"

Tragiczny wypadek Michaela Schumachera na nartach. Uderzenie było tak silne, że nawet kask go nie ochronił

Była godzina 11:00 przed południem. Michael Schumacher i jego syn szusowali na stoku. Kierowca nie tylko znakomicie radził sobie za kółkiem, ale był równie wytrawnym narciarzem. Jeździł na wypożyczonych nartach i był wyposażony w kask. Ten nie zdołał go uchronić przed fatalnymi konsekwencjami wypadku. Schumacher zjeżdżał w odległości ok. trzech do sześciu metrów od wyznaczonej trasy narciarskiej w Meribel. Podczas wejścia w skręt zahaczył nartą o skałę i stracił równowagę na stosunkowo płaskim odcinku. Przewrócił się i uderzył głową o inną skałę. 

Z Schumacherem ponoć można się było porozumieć, choć miał lekkie kłopoty z mówieniem. Pierwszej pomocy udzielili mu ratownicy górscy. W ciągu piętnastu minut kierowcę przetransportowano najpierw do najbliższego szpitala w Moutiers, a następnie do placówki w Grenoble, specjalizującej się w urazach mózgu. Dzień później poinformowano, że Schumacher został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Niestety, wskutek wypadku doszło do poważnego urazu i wylewu krwi do mózgu. Niemiec musiał przejść dwie operacje mające na celu m.in. usunięcie krwiaka. Przez cały ten czas stan sportowca był bardzo poważny, a lekarze orzekli wprost, że gdyby nie miał założonego kasku, najprawdopodobniej już nie byłoby go z nami.

Doszło do nieszczęśliwego ciągu zdarzeń. Wypadek Schumachera wstrząsnął sportowym światem

Co ciekawe, Schumacher miał na kasku przymocowaną kamerkę, która później posłużyła w śledztwie natychmiast wszczętym przez prokuraturę. Śledczy stwierdzili, że na nagraniu widać "całkowicie normalne zachowanie dobrego narciarza na konkretnym terenie". Dodano, że Niemiec "świadomie wjechał w teren między trasami - czerwoną, którą jechał i niebieską (to akurat nic nadzwyczajnego, ponieważ ogromne wówczas śnieżyce w Alpach sprawiły, że warunki do jazdy były tam wymarzone), przy czym nie wydaje się, aby w tym momencie zwolnił". Trzeba też przyznać, że właśnie po pierwszych dużych opadach te warunki zazwyczaj są jednak bardzo niebezpieczne. Śnieg wówczas jeszcze osiada, co sprawia, że tego typu skały, o które zahaczył Schumacher, mogą znajdować się bardzo płytko pod warstwą białego puchu, lub też nieco wystawać, co też miało miejsce w tym przypadku.

Potwierdzono także, iż miejsce, w którym doszło do wypadku, było prawidłowo oznakowane. Śledczy potwierdzili również, że sprzęt, którego używał siedmiokrotny mistrz Formuły 1, był w doskonałym stanie i nie miał wpływu na wypadek. Wykluczono też udział osób trzecich w zdarzeniu. 

Świat natychmiast zareagował. Bardzo poruszona wypadkiem kierowcy była ówczesna kanclerz Niemiec, Angela Merkel. - Podobnie jak miliony Niemców, kanclerz i członkowie rządu byli bardzo przerażeni, gdy usłyszeli o poważnym wypadku Michaela Schumachera na nartach - powiedział rzecznik Angeli Merkel, Steffen Seibert. "Modlę się za ciebie, mój bracie!" - napisał z kolei Felipe Massa, były kolega z zespołu Ferrari. Za to w dzień 45 urodzin Niemca, czyli 3 stycznia, fani Ferrari zebrali się pod francuskim szpitalem, gdzie ich idol walczył o życie. 

Rodzina Schumachera napisała wtedy w oświadczeniu: "Niesamowite wyrazy współczucia okazywane dzisiaj… całkowicie nas przytłoczyły i wzruszyły nas wszystkich do łez. Jesteśmy za to głęboko wdzięczni, a także za wszystkie serdeczne życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla Michaela, które dotarły do nas z całego świata".

Jedna z największych tajemnic w historii sportu. Jak i jest stan zdrowia Michaela Schumachera?

Pod koniec stycznia 2014 roku Schumacherowi ograniczono narkozę, żeby przeprowadzić proces wybudzania ze śpiączki farmakologicznej. 16 czerwca, Sabine Kehm, menedżerka Niemca, potwierdziła, że ten wybudził się ze śpiączki i został przewieziony do kliniki rehabilitacyjnej. Ledwie tydzień później do wiadomości została podana informacja, że część dokumentacji medycznej Schumachera została ukradziona i zaoferowana do sprzedaży.

Od września 2014 roku siedmiokrotny mistrz świata przebywa w swoim domu w Gland nad Jeziorem Genewskim, gdzie dochodzi do siebie. Pod koniec 2014 roku Kehm powiedziała w wywiadzie telewizyjnym, że Schumacher robi postępy adekwatne do odniesionych obrażeń, ale nie zdradziła nic więcej i właściwie do tej pory nie wiadomo, w jakim stanie jest Niemiec. To jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic w historii sportu, o co dba rodzina "Schumiego" z jego żoną Corinną na czele. 

Tylko od czasu do czasu pojawiają się zdawkowe komentarze na temat Schumachera przekazywane przez jego przyjaciół. - Dzięki pracy jego lekarzy i współpracy z Corinną, która chciała, aby przeżył, on przeżył, ale z konsekwencjami. Teraz on walczy z tymi konsekwencjami i mam nadzieję, że sprawy będą się krok po kroku poprawiać - powiedział jesienią 2021 roku "Bildowi" Jean Todt, były prezydent Międzynarodowej Federacji Samochodowej, wieloletni szef i przyjaciel Schumachera z czasów Ferrari.

W sumie najwięcej zdradził jego syn, Mick Schumacher, obecnie kierowca rezerwowy Mercedesa, w filmie Netflixa "Schumacher". - Tata i ja rozumielibyśmy się teraz w inny sposób, bo mówilibyśmy tym samym językiem, językiem silników. To jest w mojej głowie, myślę, jakie to byłoby fajne. Oddałbym za to wszystko - powiedział, potwierdzając, że z ojcem praktycznie nie da się nawiązać kontaktu. 

Dziennikarze od początku prześcigali się w próbach wydobycia informacji, nierzadko ocierając się przy tym o bezczelność, a nawet przestępstwo. Ponoć już w szpitalu jeden z nich, żeby dotrzeć do Schumachera, przebrał się za księdza, a inny podawał się za jego ojca. W 2014 skradziono także wspominaną dokumentację medyczną, ale to nie koniec. Tabloidy jedno zdjęcie Schumachera wyceniają na kilka milionów euro. Miałoby ono przedstawiać człowieka, który stracił połowę swojej wagi i ma bardzo ograniczony kontakt z otoczeniem.

Według brytyjskiego "The Sun" od kilku miesięcy Schumacher ma być na nowej terapii, która może doprowadzić do przełomu w leczeniu. Jest jednak bardzo kosztowna. Zdaniem źródła ma się nim opiekować 15 lekarzy, a nowa terapia kosztuje ok. 115 tys. funtów, czyli ok. 600 tys. zł tygodniowo. Aby sfinansować tak drogie leczenie, rodzina Schumacherów musiała spieniężyć majątek. Corinna, podjęła decyzję o sprzedaży jachtu i letniej rezydencji w Norwegii, którą w 2019 roku rzeczoznawca wycenił na 130 mln zł. Lekarze nie dają gwarancji powodzenia. Ponoć na razie stan zdrowia Schumachera nie ulega poprawie. Według tabloidu nie reaguje on na bodźce.

Michael Schumacher, czyli legenda Formuły 1. Największe sukcesy święcił z Ferrari

Michael Schumacher urodził się 3 stycznia 1969 roku. Swój pierwszy gokart od ojca dostał już w wieku czterech lat. W 1989 roku kierowca podpisał kontrakt z zespołem Niemieckiej Formuły 3. Po dołączeniu do F1 szybko zaczął się wyróżniać umiejętnością ustalania szybkich okrążeń czy możliwością jazdy na limicie przez dłuższy czas.  W 1991 roku wziął udział w słynnym wyścigu 24h Le Mans, który ukończył na piątym miejscu, dzieląc samochód z Karlem Wendlingerem i Fritzem Kreutzpointnerem.

W tym samym roku zadebiutował w Formule 1. Pojechał w zespole Jordan podczas Grand Prix Belgii 1991, prowadząc samochód numer 32 w zastępstwie Bertranda Gachota. Podczas weekendu wyścigowego zespołowy kolega Schumachera, Andrea de Cesaris, miał pokazać Niemcowi tor, jednak był  zajęty negocjowaniem kontraktu. W związku z tym "Schumi" nauczył się toru samodzielnie, jeżdżąc po nim składanym rowerem. Zaimponował światu już podczas kwalifikacji, zajmując siódmą pozycję (co było najlepszą pozycją startową zespołu Jordan w sezonie 1991). Z wyścigu odpadł już jednak na pierwszym okrążeniu z powodu awarii sprzęgła. 

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Ostatecznie Schumacher podpisał kontrakt z zespołem Bentton, w którym jeździł w latach 1991-1995. Zdobył wówczas swoje pierwsza dwa z siedmiu mistrzostw świata. W 1996 roku przeszedł do Ferrari, gdzie zbudował swoją legendę. Na pierwszy tytuł z włoską stajnią musiał czekać długo, bo do 2000 roku. Pierwsze sezony były dla niego rozczarowujące, ale pierwszy wspólny tytuł zmienił wszystko. Niemiec wygrywał bowiem mistrzostwa także w kolejnych czterech latach. W 2005 i 2006 roku zostawał wicemistrzem, przegrywając jedynie z Fernando Alonoso. Po 2006 roku zakończył karierę kierowcy Formuły 1, pełniąc następnie w Ferrari funkcję doradcy. W 2010 roku powrócił do Formuły 1, podpisując trzyletni kontrakt z Mercedesem. Nie był to jednak zbyt owocny czas. Niemiec kończył bowiem zmagania na dziewiątym, ósmym i 13 miejscu w klasyfikacji generalnej, nie wygrywając ani jednego wyścigu i tylko raz stając na podium, podczas GP Europy w Walencji i to na jego najniższym stopniu. Po 2012 definitywnie wycofał się z F1. Słynął z bardzo agresywnej, a momentami aż niebezpiecznej dla innych jazdy. Jego młodszy brat Ralf, także był kierowcą Formuły 1 w latach 1997–2007. Wygrał łącznie sześć wyścigów, a w sumie 27-krotnie stawał na podium. 

Więcej o: