Wiele osób ma podobny rytuał przed spaniem - zanim położymy się do łóżka, podłączamy telefon do ładowania i zostawiamy go w ten sposób na całą noc. To wygodne rozwiązanie, dzięki któremu rano będziemy mogli się cieszyć pełną baterią. W końcu w nocy najrzadziej korzystamy z komórki, dlatego chętnie zostawiamy ją przy gniazdku. Jak się jednak okazuje, takie działanie niesie za sobą spore ryzyko i niebezpieczeństwo.
Zainteresował Cię ten temat? Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Ładowanie telefonu w nocy jest bardzo wygodne. Gdy rano wstaniemy, będziemy mieć pełną baterię, która starczy na większą część dnia. Wiele osób korzysta z tego rozwiązania, jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jakie niesie ryzyko. Wpięta do kontaktu ładowarka może doprowadzić do zwarcia, co będzie skutkować pożarem. O ile w ciągu dnia możemy zauważyć problem, tak w nocy nasza czujność spada. Ponadto wiele osób trzyma ładowany telefon przy łóżku lub w pościeli, co tworzy dodatkowe zagrożenie, że nie obudzimy się w porę, by zareagować. Ryzyko pożaru zwiększa się, jeśli korzystamy z różnego rodzaju przedłużaczy i rozgałęzień. Kilka urządzeń pobierających prąd z jednego gniazdka w tym samym czasie może spowodować niebezpieczne zwarcie.
Nawet jeśli nocne ładowanie nie spowoduje pożaru, to jest bardzo szkodliwe dla naszego telefonu. Obecne smartfony nie potrzebują tak długiego czasu ładowania jak kiedyś, dlatego wielogodzinne podpięcie do ładowarki może doprowadzić do przeciążenia baterii. Dzieje się tak z powodu nagrzania. Telefon w trakcie ładowania podnosi swoją temperaturę, a jeśli leży w pościeli lub pod poduszką, to będzie bardziej rozgrzany. Warto również zdjąć etui podczas napełniania baterii, by komórka mogła "oddychać". Co więcej, dzisiejsze smartfony nie potrzebują pełnego ładowania do 100 proc. Eksperci zalecają, by odpiąć telefon od ładowarki, gdy bateria pokaże 80-90 proc. Lepiej ładować telefon częściej, ale krócej. To "hartuje" baterię, dzięki czemu będzie sprawna przez dłuższy czas.