Inflacja objęła nie tylko produkty żywnościowe, ale również ceny energii. Wiele osób, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy, ogranicza ogrzewanie mieszkania. Sytuacja najczęściej dotyczy mieszkańców bloków, którzy nie uruchamiają kaloryferów i liczą na ciepło od sąsiada. Niestety takie zachowanie niesie za sobą poważne konsekwencje.
Jeśli sąsiad utrzymuje u siebie stałą temperaturę, ciepło z jego domu ogrzewa także pomieszczenia sąsiadujące, w tym mieszkanie obok. Taka sytuacja wcale nie jest rzadkością, bo niektórzy mieszkańcy bloków, aby zaoszczędzić, unikają włączania kaloryfera. Nie wolno tak robić, bo niska temperatura nie tylko może sprawić, że dojdzie do zagrzybienia, ale także ściany budynku mogą ulec uszkodzeniu, a grzejniki sąsiadów zmuszone będą do intensywniejszej pracy. Przykładem jest historia mieszkanki Łodzi, która nie ogrzewała mieszkania, a spółdzielnia podała ją do sądu. Podczas rozprawy udowodniono, że przez jej zachowanie inni lokatorzy płacili wyższe rachunki.
W tej kwestii prawo mówi jednoznacznie. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. temperatura, jaka powinna być utrzymana w mieszkaniu, nie może być niższa niż 20 stopni Celsjusza. Zasada dotyczy pokojów i korytarzy, natomiast w łazience nie powinna być niższa niż 24 stopnie. Warto jednak wspomnieć, że spółdzielnia ma również prawo określić w regulaminie minimalną temperaturę w mieszkaniu i należy się do niej stosować. W innym wypadku możemy zostać ukarani, jak pewna mieszkanka Gdyni, która utrzymywała temperaturę 19 stopni i nie zastosowała się do nakazu spółdzielni. Została ukarana i musiała zapłacić 500 zł za to, że jej zużycie ciepła było poniżej normy.