Przez trzy dni Brodacze ze Sławatycz w województwie lubelskim żegnają stary rok, a robią to w oryginalny sposób. "Krzykiem, wrzaskiem i bieganiem" oraz łapaniem dziewczyn na tzw. chocki - czyli po prostu łapią je i podrzucają do góry, co miało zwiastować im szybkie zamążpójście. Poza zabawą kolędnicy składają też mieszkańcom i turystom życzenia pomyślnego nowego roku. Co oznaczają stroje Brodaczy i co się kryje za tą tradycją?
Brodaczem mogą być jedynie młodzi i niezamężni mężczyźni. Jednym z zadań kolędników jest zaczepianie panien, a więc tradycja miała też dawniej "funkcje zalotne". Na tym jednak nie koniec - Brodacze mieli bowiem swoim tańcem, psotami i bogatym wyglądem przyciągnąć do miasta i mieszkańców Sławatycz zdrowie, siłę i witalność. Tradycją stało się także zatrzymywanie aut oraz gonienie dzieci.
Największą uwagę przyciągają oczywiście stroje Brodaczy, na które składają się brody, czapy, maski, garb, słomiane buty, powrósła oraz odwrócony na wierzch kożuch. Strój jest tworzony własnoręcznie przez mieszkańców, a jego wykonanie rozpoczyna się wraz z adwentem. Maska zazwyczaj tworzona jest ze starej skóry, na której jaskrawymi kolorami zaznaczane są oczy i usta. Na policzkach rysowane są zwykle cętki. Nos przybiera najróżniejsze formy i jest przytwierdzany do maski. Ta zakrywa całą twarz kolędnika, przez co ukryci pod kostiumami mężczyźni muszą krzyczeć, by zostać zrozumianymi.
Maski mają przestawiać postacie z zaświatów i zgodnie z dawnym wierzeniem osoba, która ją zakłada, w pewien sposób łączy się ze światem zmarłych, zyskuje ich moce i sprowadza do świata ludzi. Maska ma chronić osobę, która ją zakłada, przed trwałym dostępem złych mocy.
Kolorowe i stożkowate czapy mogą osiągać wysokość nawet 80 cm. Ozdabiane są kolorowymi kwiatami i długimi wstążkami z bibuły, które są zazwyczaj przygotowywane przez niezamężne dziewczęta, ale też matki, babki i siostry Brodaczy. Ma symbolizować sięganie ku niebu, a kolorowe ozdoby oznaczają witalność. W piosenkach ludowych czapy symbolizują także męski organ rozrodczy.
Powrósła (skręcona wiązka zbóż lub traw, którą przywiązywało się snopki) i słomiane buty to elementy, które w kulturze ludowej używane są także w tradycjach pogrzebowych. Miały one bowiem pomagać w nawiązaniu kontaktu ze światem zmarłych. Brodaczom natomiast ma pomagać sprowadzić dla ludzi bogactwo, urodzajne zbiory oraz płodność. Podobne znaczenie - obfitości i dostatku - ma odwrócony kożuch. W sylwestra słomianki są palone na rynku przez Brodaczy - tym samym kończą oni pożegnanie starego roku.
Garb ma symbolizować istoty pochodzące ze strefy pomiędzy sacrum i profanum. Oznacza wysiłek, jaki został podjęty przez mieszkańców w mijającym roku. Zgodnie z wierzeniami, dotknięcie garbu Brodacza ze Sławatycz ma przynosić szczęście.
Broda wykonana z włókna lnianego ma być długa i bujna, ponieważ symbolizuje długie życie, bogactwo przeżyć i doświadczeń. Ma też oznaczać mądrość i siłę. Len z kolei miał ułatwiać kontakty ze światem zmarłych.
Zgodnie z tradycją Brodacze ze Sławatycz zbierają się w dwie grupy, które chodzą od domu do domu i składają życzenia oraz śpiewają kolędy. Kolędnicy, ze względu na szacunek dla zmarłych, omijają tylko te domy, w których panuje żałoba. Obie grupy kierują się do kościoła, gdzie razem z mieszkańcami biorą udział w nabożeństwie.
Kolędowanie trwa trzy dni, co ma symbolizować trójcę świętą. Na dodatek wyznaczenie kolędowania Brodaczy na koniec grudnia ma związek z myśleniem magicznym - dawniej wierzono bowiem, że w tym czasie następuje spotkanie dwóch światów - życia i śmierci, nowego i starego roku.
Poza śpiewaniem kolęd Brodacze nie mogą mówić, ponieważ mogłoby to wydać ich tożsamość. Z tego powodu najczęściej wydają nieartykułowane dźwięki. Podczas trzech dni tradycyjnej zabawy Brodaczom uchodzi na sucho zachowanie, które jest zazwyczaj źle odbierane - przewracanie i ganianie dzieci, "uderzanie" przechodniów laskami, bieganie po ulicach, podrzucanie panien oraz zatrzymywanie samochodów i siadanie na ich maskach, by uniemożliwić przejazd, dopóki nie dostanie się datku.
W konkursie na Brodacza Roku startowało dziewięciu kolędników, z których jury wyłoniło zwycięzcę. Został nim 18-letni Michał. - Jestem zadowolony i dumny, że udało się zwyciężyć. Bardzo się starałem nad strojem, sam wykonałem kapelusz przyozdobiony kwiatami z bibuły, zrobiłem go w trzy weekendy. Ma około 90 cm wysokości i waży pewnie z pięć kilogramów. Myślę, że poziom rywalizacji był w tym roku wysoki. Chłopaki też się postarali, mieli ładne stroje i dobrze się zaprezentowali przed publicznością - powiedział Brodacz Roku w rozmowie z PAP.
Pierwszy konkurs na Brodacza Roku odbył się w 1980 roku, ale już rok później został zawieszony z powodu ogłoszenia stanu wojennego. Konkursy ponownie wznowiono w 2009 roku. 1 grudnia 2021 roku Brodacze ze Sławatycz, jako zwyczaj pożegnania starego roku, został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.