Podczas ceremonii odczytano głośno fragmenty z książek, które państwo młodzi wybrali, by dać wyraz swoim uczuciom - pisze stołeczna ''Gazeta Wyborcza''. Cytat Moniki pochodził z "Kociej kołyski" Kurta Vonneguta, a Miłosza z "Mszy wędrującego" Edwarda Stachury. Następnie młodzi wyrecytowali tekst przysięgi, którą wcześniej wspólnie napisali: "Zobowiązuję się do przynoszenia ci porannej kawy. Przysięgam, że będę cię przytulać i całować. Obiecuję dzielić się z tobą wszystkim: myślami i materiałem genetycznym. Złość się na mnie, jeśli to konieczne i wybaczaj, jeśli to możliwe. Tęsknij, gdy wyjadę lub gdy wyjdę do drugiego pokoju" - przysięgali uroczyście.
Jedynym tradycyjnym elementem zaślubin okazała się wymiana pierścionków, a także okrzyki dolatujące z hallu, kiedy humanistyczni nowożeńcy przy dźwiękach skrzypiec zamiast Marszu Mendelsona opuścili salę: "Gorz-ko! Gorz-ko!". Akt ślubu humanistycznego nie ma mocy prawnej.
Historyczna, pierwsza w Polsce "humanistyczna" para to Monika Szmidt i Miłosz Kuligowski, 23-letni psychologowie z Trójmiasta. - Znaleźliśmy ogłoszenie , że Stowarzyszenie szuka chętnej pary. Zgodziliśmy się, bo marzyliśmy o ślubie w zgodzie z własnymi przekonaniami i wartościami, a nie według szablonu - mówią. - Część rodziny zareagowała sceptycznie, ale w końcu wszyscy zaakceptowali nasz plan.
- Ceremonie humanistyczne - śluby czy pogrzeby - są bardzo popularne za granicą. Jesteśmy przekonani, że ta ceremonia zainteresuje także Polaków.