Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Zabawili się kosztem przypadkowo napotkanej kobiety. Wyrok w tej sprawie budzi wątpliwości

Gdy córka Zdzisławy usłyszała, co stało się z jej matką, wyszła z płaczem z sali rozpraw. Nie chciała słuchać o tym, że kobieta konała godzinami, zamknięta w lodówce, bo miała pecha i spotkała na swojej drodze Rafała i Sebastiana. Nie mogła znieść faktu, że mężczyźni postanowili zabawić się kosztem przypadkowo napotkanej osoby i finalnie doprowadzili do jej śmierci. Na sprawiedliwość musiała czekać latami. Gdyby nie to, że jeden ze sprawców nie potrafił trzymać języka za zębami, być może nigdy by się jej nie doczekała.
Rafał P. (w czerwonej koszulce) i Sebastian S. (w zielonej koszulce) przed Sądem Okręgowym w Opolu
Fot. Michał Grocholski / AG

Rafał i Sebastian spędzili noc z 24 na 25 października 2002 roku na wspólnym imprezowaniu. Podczas spotkania zażyli amfetaminę i popili narkotyki alkoholem. W równie nieciekawym stanie była tej nocy Zdzisława, którą spotkali przypadkiem na jednej z ulic w Brzegu. Jak podaje portal opolskie.naszemiasto.pl, mężczyźni stwierdzili, że zabawią się kosztem nietrzeźwej kobiety. W zamian za alkohol kazali jej między innymi uderzyć głową w szybę sklepu. Wizja łatwej zdobyczy spodobała się Zdzisławie, dlatego przystała na okrutną propozycję Rafała i Sebastiana. 

Zobacz wideo Codzienna "praca" oszustów wygląda jak praca w biurze?

Mężczyznom jednak to nie wystarczyło. Portal 24opole.pl pisze, że Sebastian chciał wykorzystać Zdzisławę. Zaproponował kobiecie seks oralny, ale ta się na to nie zgodziła. Jej odmowa bardzo zdenerwowała mężczyzn. Kiedy tylko skończyła mówić, Sebastian kopnął ją w twarz. Następnie do napaści dołączył Rafał. Oprawcy zaczęli rozbierać kobietę i przypalać jej piersi zapalniczką. Bili ją również gałęziami.

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

W wyniku obrażeń Zdzisława straciła przytomność. Rafał i Sebastian podjęli decyzję, że schowają ją do porzuconej niedaleko lodówki. Następnie udali się do domu. Kiedy Sebastian zauważył krew na swoich ubraniach, powiedział koledze, że powinni dobić Zdzisławę. Mężczyźni wzięli ze sobą duży konar, wrócili do ofiary i znów ją bili. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że kobieta zmarła dopiero po kilku godzinach ogromnych męczarni.

Aresztowali Jerzego, bo przyznał się do winy. W sądzie przekonywał, że jest niewinny

Następnego dnia przypadkowy przechodzeń znalazł zwłoki Zdzisławy i poinformował o tym policję. Służby natychmiast zabezpieczyły teren i szybko trafiły na trop pierwszego podejrzanego. Nie był to jednak ani Rafał, ani Sebastian. Funkcjonariusze zatrzymali Jerzego, który znany był w Brzegu jako miejscowy alkoholik. Co ciekawe, portal nto.pl podaje, że Jerzy przyznał się do zabójstwa Zdzisławy, a prokuratura postawiła mu nawet zarzuty. W międzyczasie Jerzy wycofał się jednak ze swoich zeznań. Twierdził, że przyznał się do winy, ponieważ był pod wpływem alkoholu. Sąd również miał wątpliwości, dlatego go uniewinnił. Na ukaranie prawdziwych sprawców trzeba było poczekać prawie 10 lat. 

Rafał nadużywał alkoholu i chętnie sięgał po narkotyki. Być może przez wyrzuty sumienia dość często opowiadał o tym, co zdarzyło się feralnej nocy. Znajomi mężczyzny nie chcieli jednak początkowo dać temu wiary. Wielu z nich uważało, że są to niesmaczne żarty Rafała. Nie zapomnieli jednak o osobliwych opowieściach. Podczas jednej z rozpraw w procesie Jerzego w 2007 roku pewien świadek zeznał, że winnym może być właśnie Rafał. Początkowo mężczyzna wpadł z tego powodu w szał i groził świadkowi, że go zamorduje. Ostatecznie jednak przyznał się do winy. Wspomniał także o Sebastianie. 

"Fakt" relacjonuje, że sąd widział podstawy, aby skazać obu mężczyzn. Rafał P. otrzymał karę 6 lat pozbawienia wolności, a Sebastian S. 6,5 lat. Córka Zdzisławy, która była obecna na sali sądowej podczas składania zeznań przez sprawców, zrozpaczona wyszła z sali. Nie była w stanie słuchać o tym, co spotkało jej matkę.

Obrońca Sebastiana złożył apelację, wskazując, że sąd popełnił błędy proceduralne. Nie uznano tych argumentów, ale Sąd Najwyższy nakazał powtórzyć proces Sebastiana. Ostatecznie i tak go skazano. Niektórzy wskazywali wówczas, że wyrok jest niesprawiedliwy, ponieważ jedynym dowodem winy Sebastiana były zeznania Rafała. Sędzia Robert Mietelski nie widział w tym jednak żadnego problemu.

Nie jest to jedyna sprawa w historii sądownictwa, w której na podstawie zeznań jednej osoby dokonywano ustaleń i wydawano wyroki

- powiedział Mietelski, którego słowa cytuje "Fakt".

Więcej o: