Issei Sagawa dorastał w surowej rodzinie. Tematy, które choć trochę zahaczały o seksualność, były w jego domu absolutnym tabu. Issei miał jednak ogromną słabość do kobiet. Można nawet powiedzieć, że była to jego obsesja. Szczególnym zainteresowaniem darzył panie o zachodnim typie urody. Japonki uważał za mniej atrakcyjne. Portal Holod pisze, że gdy Issei chodził do liceum, uwielbiał amerykańską aktorkę Grace Kelly.
Niedługo po ukończeniu szkoły średniej Issei przeprowadził się do Tokio, by tam studiować. To właśnie w stolicy Japonii dopuścił się pierwszej napaści. Jego ofiarą była moda kobieta pochodząca z RFN. Issei bez skrupułów włamał się do jej mieszkania i próbował ją skrzywdzić. W czasie ataku chwycił za nóż leżący w kuchni. Podobno planował odciąć udo ofiary, żeby spróbować, jak ono smakuje. Kobiecie udało się jednak uciec i wezwać policję. Sprawę zatuszował jednak bogaty ojciec Isseia, który zaproponował ofierze sporą sumę pieniędzy za milczenie. Kobieta nie wniosła więc oskarżenia. Kolejna ofiara Sagawy nie miała tyle szczęścia.
Kiedy Issei skończył studia, postanowił zrobić doktorat na Sorbonie. Wyjechał więc do Paryża. Tam jego obsesja jeszcze bardziej dała o sobie znać.
Niemal codziennie sprowadzałem sobie prostytutki, które następnie próbowałem zastrzelić od tyłu, kiedy myły sobie pochwy w bidecie. Czyniłem setki podejść, ale za każdym razem drętwiały mi palce i nie mogłem pociągnąć za spust. Mniej więcej w tamtym czasie chęć zjedzenia ludzkiego mięsa zeszła na dalszy plan, ustępując miejsca obsesyjnej potrzebie dokonania 'rytuału' zabójstwa jakiejś dziewczyny
- mówił Issei w wywiadzie dla portalu vice.com.
Na początku lat 80. Issei poznał 25-letnią Renee Hartevelt pochodzącą z Holandii. Studenci dość szybko się zaprzyjaźnili. Im częściej się spotykali, tym częściej do głosu dochodziła mroczna strona osobowości Japończyka, który chciał spróbować, jak smakuje jego koleżanka. Zaczął więc robić to samo, co podczas spotkań z seksworkerkami - kiedy tylko Renee odwracała się plecami, Issei celował w jej głowę. Długi czas nie był jednak w stanie strzelić.
Moim prawdziwym marzeniem było jedzenie jej żywego ciała. Choć nikt mi nie wierzy, moim celem było tylko zjedzenie jej ciała, a niekoniecznie zabicie jej. Do dziś myślę, że gdyby pozwoliła mi się spróbować, tylko odrobinkę, to kto wie? Gdybyśmy spędzili ze sobą jeszcze jeden wieczór przy kolacji i rozmowie o naszych rodzinach, nie mógłbym jej zabić
- opowiadał Issei w wywiadzie dla vice.com.
W 1981 roku Sagawa przekroczył tę granicę i na jednym ze spotkań z Renee pociągnął za spust. Za pierwszym razem broń nie wypaliła. To sfrustrowało Japończyka tak bardzo, że zapragnął śmierci swojej przyjaciółki. Dwa dni później zaprosił ją na kolację połączoną z dyskusją o literaturze i ponownie spróbował do niej strzelić. Tym razem mu się udało. Późniejsza autopsja wykazała, że pocisk utknął w głowie 25-latki głowie, a Renee zginęła na miejscu.
Issei zgwałcił martwą Renee, a potem odciął kawałek jej pośladka. Przez kolejne dwa dni jadł fragmenty ciała swojej ofiary. The Guardian pisze, że spożywał ludzkie mięso głównie na surowo, ale niektóre części gotował. Po dwóch dobach postanowił, że pozbędzie się pozostałości zwłok Holenderki. W tym celu kupił dwie walizki, pociął ciało Renee na mniejsze kawałki, spakował i wezwał taksówkę.
Masz tam trupa?
- żartował taksówkarz, który pomagał Isseiowi włożyć walizki do bagażnika. Mężczyzna odpowiedział, że wiezie ze sobą książki. Następnie pojechali nad jezioro. Było jednak lato i wielu ludzi opalało się tego dnia nad wodą. Issei miał problem - chciał wrzucić zwłoki Renee do jeziora, ale nie mógł tego zrobić na oczach tłumu. W rezultacie chodził po plaży z dwiema walizkami, szukając ustronnego miejsca. Choć widok Japończyka z dużym bagażem spacerującego wzdłuż brzegu był osobliwy, nikt nie miał realnego powodu, aby zadzwonić w tym momencie na policję. Issei wpadł, po popełnił błąd. Wydawało mu się, że znalazł ustronne miejsce, ale w pobliżu znalazła się osoba, która z przerażeniem spostrzegła, że wyrzuca pocięte zwłoki do jeziora. Przypadkowy świadek zaczął krzyczeć, a Japończyk uciekł spłoszony. Policja zatrzymała go cztery dni później.
Dzięki taksówkarzowi, który woził Isseia, funkcjonariuszom udało się zlokalizować Japończyka. W jego mieszkaniu znaleźli lodówkę po brzegi wypełnioną częściami ludzkiego ciała. Okazało się także, że mężczyzna w dniu popełnienia przestępstwa nagrał wszystko magnetofonem, a następnie zrobił bardzo dużo zdjęć zwłokom. Nikt nie miał wątpliwości, kto jest sprawcą przerażającej zbrodni. Japończyk trafił do aresztu, a stamtąd na badania psychiatryczne. Biegli ocenili, że Sagawa nie był poczytalny w chwili popełnienia przestępstwa i powinien zostać odesłany do specjalistycznej placówki.
Bogaty ojciec Isseia doprowadził do jego deportacji do Japonii. Decyzja o przewiezieniu go do ojczyzny zapadła cztery lata po tym, jak trafił do szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze. Sagawa dostał wówczas dożywotni zakaz wjazdu do Francji.
W Japonii lekarze uznali, że Issei jest zdrowy psychicznie. Według nich mężczyzna popełnił przestępstwo z powodu "perwersji seksualnej". Kiedy japońska prokuratura chciała się zająć sprawą, uniemożliwiła to strona francuska, która nie przekazała Japonii dowodów zebranych w czasie śledztwa. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości uznał wówczas, że nie dysponuje niczym, co obciążałoby mężczyznę, dlatego musi wypuścić go na wolność.
Uwolnienie Isseia Sagawy wzbudziło ogromne kontrowersje. Nie umknęło to uwadze mediów. Choć temat był potworny, wielu twórców chciało przeprowadzić z nim wywiad, napisać o nim książkę lub nakręcić film. Z czasem Sagawa stał się celebrytą. Recenzował restauracje, wystąpił w filmie erotycznym, napisał też kilka książek. Prowadził także kolumnę w jednym z japońskich brukowców, na łamach którego publikował aż do końca swych dni.
Publiczność uczyniła ze mnie ojca chrzestnego kanibalizmu, i cieszę się z tego. Zawsze będę patrzeć na świat oczami kanibala
- powiedział Issei, którego słowa przytacza "Los Angeles Times".
Sagawa polubił występy przed kamerą. Wystąpił m.in. w parodii "Czerwonego Kapturka", w którym wcielił się w rolę wilka. Biegał tam za główną bohaterką, grożąc, że zamierza ją zjeść. Nakręcono o nim także film dokumentalny pt. "Caniba".
Moja matka chciała, żebym był katolikiem. Ale ja nie mam prawa, żeby być katolikiem. Jestem zbyt brudny
- mówi Sagawa w zwiastunie filmu.
Jesteśmy przekonani, że to realizm naszego filmu jest tak mocno niepokojący. Było nam trudno znaleźć odpowiedni sposób na to, by pokazać dualizm postawy Sagawy - z jednej strony na pierwszy plan wysuwają się jego preferencje, za sprawą których doświadczył odrzucenia; z drugiej strony, to po prostu człowiek - z przeszłością, lękami, traumami, wychowaniem, zapleczem rodzinnym, marzeniami. Chcieliśmy, aby widz mógł zobaczyć w nim nie tylko mordercę, ale również człowieka. Siebie
- opowiadała Verena Paravel, współtwórczyni filmu "Canniba", w wywiadzie dla portalu weekend.gazeta.pl.
Pod koniec życia Sagawa przestał się cieszyć tak dużą popularnością. Miał problemy ze znalezieniem pracy, przez pewien czas utrzymywał się z zasiłków socjalnych. W jednym z wywiadów powiedział, że zarabiania na życie, będąc znanym jako morderca i kanibal, było straszliwą karą. W 2013 roku trafił do szpitala z powodu udaru, który spowodował trwałe uszkodzenia układu nerwowego. W ostatnich latach życia opiekował się nim jego młodszy brat. Issei Sagawa zmarł 24 listopada 2022 roku w szpitalu w Tokio. W dniu śmierci miał 73 lata. Przyczyną jego zgonu były powikłania po zapaleniu płuc.