Powiedziała, że jedzie do koleżanki, ale skłamała. "Musiało się stać coś złego"

Nie wiadomo, dlaczego Kasia okłamała rodziców. Napisała, że chce jechać do koleżanki w Zduńskiej Woli, a mimo to wsiadła do pociągu w kierunku Wrocławia. Czy ktoś tam na nią czekał? Dlaczego przed wyjazdem usunęła z komputera całą masę danych? W sprawie zaginięcia i śmierci Katarzyny Kobieli wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi.
Poszukiwania Katarzyny Kobieli
Fot . Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Katarzyna Kobiela była młodą, ambitną kobietą. W 2011 roku miała zaledwie 20 lat. Wciąż mieszkała z rodzicami i starszym bratem w Sieradzu, ale relacje w jej rodzinie były bardzo dobre. Już w liceum wiedziała, że chce studiować stomatologię. Niestety, pierwsza rekrutacja na wymarzony kierunek nie zakończyła się pomyślnie. Kasia była jednak zdeterminowana. Postanowiła podejść do matury po raz drugi, żeby poprawić wyniki. W międzyczasie, w oczekiwaniu na kolejny egzamin dojrzałości, chodziła na korepetycje i pracowała dorywczo. Z podcastu "Piąte: Nie zabijaj" dowiadujemy się, że próbowała też swoich sił w modelingu.

Zobacz wideo Jak wygląda proces oskarżonego w procesie karnym? "Tylko raz widziałam, żeby po wyroku zaczął płakać"

Był maj 2011 roku, gdy Kasia przystąpiła do matury po raz kolejny. Dziewczyna była przekonana, że tym razem jej starania zostaną docenione i uda jej się dostać na wymarzone studia. Swoich wyników jednak nigdy nie poznała.

Szukali Kasi przez kilka miesięcy. "Nie wierzę, że ona sobie po prostu wyszła z domu"

21 czerwca 2011 roku Kasia poinformowała rodziców, że wybiera się do Zduńskiej Woli oddalonej o około 15 kilometrów od Sieradza. Z karteczki, którą zostawiła rodzicom, wynikało, że chciała odwiedzić koleżankę. Portal ofeminin.pl wskazuje jednak, że Kasia okłamała rodziców. Dziewczyna nie wróciła do domu i nie odezwała do bliskich przez kilka dni, dlatego zaniepokojona matka Kasi zadzwoniła do wspomnianej koleżanki. Wówczas okazało się, że 20-latki nigdy u niej nie było. Rodzice postanowili zgłosić zaginięcie córki na policję. Katarzyna była jednak dorosła, dlatego jej sprawa nie została potraktowana priorytetowo. 

Działania policji nie przynosiły żadnych rezultatów, dlatego starszy brat Kasi postanowił szukać jej na własną rękę. W akcję zaangażowała się rodzina, znajomi i sąsiedzi. Nikt się wówczas nie spodziewał, jak daleko znajduje się Kasia. "Gazeta Wrocławska" pisze, że 20-latka dotarła na dworzec PKP, z którego ruszyła w podróż do Wrocławia. Nie udało się jednak ustalić, po co tam jechała. Kasia nie miała zbyt wielu pieniędzy na koncie, a więc z pewnością nie byłaby w stanie opłacić sobie noclegu. W dodatku przed wyjazdem usunęła bardzo wiele danych ze swojego komputera. Kiedy przeszukano urządzenie, okazało się, że właściwie nic na nim nie ma. Kasia usunęła także prawie wszystkie zdjęcia i posty z Facebooka. Na portalu społecznościowym zostawiła jedynie trzy cytaty.

Brat Katarzyny, desperacko szukając pomocy, założył wydarzenie na Facebooku, którym w krótkim czasie zainteresowały się dziesiątki tysięcy osób. Cała Polska angażowała się w poszukiwania w nadziei na odnalezienie zaginionej kobiety.

Ostatnio były w kraju dwa podobne przypadki. Może to jakaś zorganizowana grupa działa? Chodziliśmy nad rzekę, przeczesywaliśmy krzaki. Nie wierzę, że ona sobie po prostu wyszła z domu. Musiało się stać coś złego. Tak jak z Iwoną Wieczorek. Gdy w zeszłym roku zaginęła, byłem akurat w Jastrzębiej Górze. Przez dwa dni jej szukałem

- powiedział "Gazecie Wyborczej" chłopak, który skrzykiwał osoby chcące pomóc w poszukiwaniach.

Wokół sprawy Kasi narastało wiele teorii i spekulacji. Niektórzy sugerowali, że mogła zostać porwana lub uwiedziona, inni podejrzewali handel ludźmi. Pojawiły się nawet plotki, jakoby Kasia uciekła z domu z powodu trudności finansowych. Ostatecznie jednak żadna z tych teorii nie została potwierdzona. Czas płynął, ale poszukiwania nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Po kilku miesiącach znaleziono zwłoki Kasi.

140 kilometrów od Sieradza znaleziono ciało. Policja szybko zrozumiała, czyje to zwłoki 

Był koniec listopada 2011 roku. Portal nasze.fm pisze, że jedna z mieszkanek Pasikurowic na Dolnym Śląsku natknęła się na porzuconą żółtą torbę podczas niedzielnego spaceru z psem. Kilka metrów dalej zobaczyła ludzkie zwłoki. Stopień ich rozkładu wskazywał na to, że leżały tam od dłuższego czasu.

Na podstawie dokumentów, które znaleziono przy ofierze, policja potwierdziła, że jest to zaginiona Katarzyna Kobiela. Jej ciało znaleziono aż 140 kilometrów od Sieradza. Rodzina dowiedziała się o jej śmierci jeszcze tego samego dnia.

Sekcja zwłok i badania DNA ostatecznie potwierdziły tożsamość ofiary. "Dziennik Łódzki" pisze, że Kasia zginęła trzy miesiące przed tym, jak znaleziono jej ciało. Oznacza to, że do zabójstwa nie doszło od razu po zniknięciu dziewczyny. Niestety, do dziś nie wiadomo, co działo się z Kasią po tym, jak wsiadła do pociągu w kierunku Wrocławia. Jedną z największych tajemnic w tej sprawie wciąż pozostaje to, w jaki sposób i dlaczego straciła życie. Autopsja nie wykazała jednoznacznej przyczyny śmierci dziewczyny, ale wydaje się mało prawdopodobne, aby zmarła z przyczyn naturalnych lub popełniła samobójstwo. Śledztwo dotyczące śmierci Katarzyny Kobieli ciągnęło się miesiącami, ale w końcu zostało umorzona. Rodzina Kasi wciąż szuka prawdy.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli przeżywasz trudności i myślisz o odebraniu sobie życia lub chcesz pomóc osobie zagrożonej samobójstwem, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:

  • Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym: 800-70-2222
  • Telefon zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111
  • Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych: 116 123

Pod tym linkiem znajdziesz więcej informacji, jak pomóc sobie lub innym, oraz kontakty do organizacji pomagających osobom w kryzysie i ich bliskim.

Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Więcej o: