W ciągu trzech godzin napisał o niej 50 komentarzy. "Ale masz mordę plebsa"

Gdy Dorota śpi, pod jej zdjęciami w mediach społecznościowych pojawiają się kolejne obraźliwe teksty. Rano bierze telefon do ręki. "Mam nadzieje, że jak zajdziesz w ciążę, to pojedziesz do Czech, żeby zeskrobać, aby taka dz*** jak ty się nie rozmnożyła", "Polska ma takie lafiryndy, niby to z dobrych domciów, które potrafią tylko ładnie wypiąć d*** do zdjęcia" - czyta o sobie samej. Jej prześladowca siedział już w więzieniu, ale wyszedł na warunkowe zwolnienie i najwyraźniej czuje się bezkarnie. W końcu to, co robi, to "tylko komentarze".
Kobieta z komórką w ręce (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Pexels.com / Tofros.com

Aleksander P. nękał około 100 osób związanych z Uniwersytetem Śląskim. Za cel obierał najczęściej młode kobiety. Pisał do nich wulgarne wiadomości, publikował niewybredne komentarze, groził im. Sprawa trafiła na biurko rektora uczelni, który powołał w tej sprawie komisję dyscyplinarną.  "Fakt" pisze, że 25-letni student został wydalony z uczelni, ale to nie zapewniło bezpieczeństwa ofiarom.

Zobacz wideo "Rolnik szuka żony". Kamila ma stalkera

"Super Express" informuje, że mężczyzna regularnie śledził studentki i zbierał o nich informacje. Choć został skreślony z listy studentów, wciąż pisał najróżniejsze wyzwiska na ich temat, a niektóre oskarżał nawet o pedofilię. 

Dostałam bardzo negatywne komentarze. Opierały się na wyzywaniu mnie od suk, dzi… Tak naprawdę nic nikomu nie zrobiłam.

- powiedziała Wiktoria, jedna z wielu ofiar Aleksandra P., w programie "Uwaga!" stacji TVN. Gdy dziewczyna poszła po raz pierwszy na komendę policji, by zgłosić uporczywe nękanie, usłyszała, że "to tylko komentarze", a nie groźby karalne. Podobne doświadczenia ma Natalia.

Moja siostra ma 14 lat, dostawała komentarze w stylu: 'Ale masz mordę plebsa, ty zgniły worku tłustych kiszek', 'Twój ojciec popełnił olbrzymi błąd, że wyjął ch*** z węgla i spłodził taką małpę, jak ty i tę twoją małą ku*** pseudosiostrę'. Siostra była przerażona, zadzwoniła do mnie z płaczem

- opowiedziała. Ona także poszła na policję i również nie została potraktowana poważnie. 

Dowiedziałam się, że nic nie można zrobić, że groźby nie są jednoznaczne, bo nie napisał, że mnie zabije, albo zgwałci, tylko, że pożałuję i, że ryzykuję, jeżeli pójdę na policję. Dowiedziałam się, że pedofilskie komentarze, robienie ze mnie pedofila i napisy na murach to nic

- wyznała w rozmowie z "Uwagą!".

Pomimo początkowej opieszałości policji w listopadzie 2019 roku doszło do zatrzymania Aleksandra P. Prokuratura oskarżyła go wówczas o popełnienie aż 44 czynów związanych z naruszaniem przepisów Kodeksu karnego. Chodziło m.in. o znieważanie innych osób poprzez środki masowego komunikowania oraz uporczywe nękanie. Po wielu miesiącach procesu, w listopadzie 2022 roku, Sąd Rejonowy Katowice-Zachód uznał Aleksandra P. za winnego zarzucanych mu czynów i skazał go na rok pozbawienia wolności. Mimo apelacji złożonych przez oskarżonego i prokuraturę decyzja sądu została podtrzymana, a stalker trafił do więzienia. Został zwolniony warunkowo na miesiąc przed końcem kary.

11 miesięcy za kratami nie odmieniło Aleksandra K. (mężczyzna zmienił w międzyczasie nazwisko). W styczniu 2023 roku jedna z jego ofiar poinformowała o powrocie prześladowcy. Prokuratura po raz kolejny zaczęła go ścigać. Tym razem ofiarami nie były jednak studentki. Aleksander K. postanowił nękać piłkarki klubu Czarni Sosnowiec. Po raz kolejny zaczął zakładać fałszywe konta w mediach społecznościowych, zamieszczać wulgarne komentarze i stosować groźby.

Całe dnie zbierała dowody nękania. "Znowu coś napisał, jakby co, to masz screeny"

KKS Czarni Sosnowiec to żeński i męski klub piłkarski. Kobieca grupa zawodniczek już 13-krotnie zdobywała mistrzostwo Polski. Trudno powiedzieć, dlaczego Aleksander K. obrał je za swój cel. Stalker wykorzystał do ataku głównie media społecznościowe i zaczął bombardować zawodniczki obraźliwymi wiadomościami, regularnie naruszał również ich prywatność. Piłkarki zaczęły się czuć realnie zagrożone.

Stalker posługiwał się różnymi pseudonimami i często podszywał się pod inne osoby, co utrudniało jego identyfikację. Wulgarne wiadomości pełne obelg i personalnych ataków były adresowane zarówno do zawodniczek, jak i ich rodzin. Cała sytuacja skłoniła pełnomocnika pokrzywdzonych, mecenasa Marka Bańczyka, do zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu przestępstwa.

Kiedy moje klientki zmieniły swoje profile, stalker zaczął nękać członków ich rodzin, a także dokonywał obraźliwych wpisów na profilu klubu. Z czasem stał się coraz bardziej agresywny i napastliwy

- mówił Marek Bańczyk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Choć tożsamość prześladowcy wciąż była zagadką, już pierwsze podejrzenia padły na Aleksandra K.

Nie radziłam sobie z tym problemem, mnie to przytłaczało po prostu. Bo nie dość, że on codziennie mnie zasypywał ilością tych komentarzy, to wszystkie osoby z zewnątrz komunikowały mi: 'Znowu coś napisał, jakby co, to masz screeny, bo znowu mi wczoraj napisał komentarz'. W ciągu dnia to było czasem moje jedyne zajęcie, żeby gromadzić te screeny. I byłam tym przytłoczona, nie miałam już głowy i energii do niczego innego poza tym

- mówiła jedna z zawodniczek Czarnych Sosnowiec w wywiadzie dla portalu wysokieobcasy.pl.

Nad ranem zobaczyła, że ma 50 powiadomień. "Trzy godziny siedział i trzy godziny pisał cały czas"

Przypadek Doroty, jednej z najbardziej utalentowanych zawodniczek klubu, ilustruje bezwzględność stalkera. Wspomnienia dziewczyny oraz jej bliskich, którzy także padli ofiarą nękania, rzucają światło na to, jak tragiczne skutki może nieść ze sobą wywołać stalking. Prześladowanie w sieci sprawiło, że piłkarka oraz jej bliscy żyli w ciągłym poczuciu zagrożenia.

Były takie momenty, że budziłam o 5-6 nad ranem, wchodziłam w telefon i widziałam, że mam 40-50 powiadomień. Nawet zdarzało się tak, że te komentarze były pisane np. od godziny 2 w nocy do 5. Czyli on trzy godziny siedział i trzy godziny pisał cały czas i niczym innym się nie zajmował 

- mówiła Dorota w programie "Interwencja"

Mam nadzieje, że jak zajdziesz w ciążę, to pojedziesz do Czech, żeby zeskrobać, aby taka dz*** jak ty się nie rozmnożyła

- pisał między innymi Aleksander K. w mediach społecznościowych. Na pisaniu się jednak nie kończy. Po wyjściu na wolność pojechał na stadion Czarnych Sosnowiec, a potem na siłownię, na której trenuje jedna z zawodniczek. Fotografie z tych wizyt wrzucił na swój profil w mediach społecznościowych.

To już nie są tylko słowa. Moje klientki poważnie zaczynają się bać o swoje bezpieczeństwo.

- podkreślił mecenas Marek Bańczyk.

Ja nie publikuję kolejnych komentarzy. (...) Nie prześladuję żadnych dziewczyn ani żadnych osób. (...) Ja się zresocjalizowałem

- powiedział Aleksander K. w rozmowie z dziennikarzem "Interwencji", który pytał go, dlaczego uwziął się do piłkarki. Mężczyzna wciąż jest na wolności.

Potrzebujesz pomocy?

Stalking to przestępstwo, które jest karalne. Jeżeli ktoś Cię nęka, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych: 

  • Poradnia Telefoniczna "Niebieskiej Linii" - 22 668 70 00
  • Numer SOS - Linia Pomocy Pokrzywdzonym: 222 309 900.

Jeżeli jesteś celem stalkera, nie wchodź z nim w dyskusję, nie spotykaj się z nim. Zamiast tego gromadź dowody jego winy, np. zapisując screeny jego wiadomości. Warto także skorzystać z porady adwokata. Jeżeli prześladowca cię śledzi, zagraża twojemu życiu lub zdrowiu, zawiadom policję, dzwoniąc pod numer 112. 

Więcej o: