Zastanawiam się co siedzi w głowach kierowczyń/kierowców którzy w miejskich korkach zostawiają przed sobą pustą lukę na długość sporego samochodu. Brak rozumu? Nie dociera do nich że takie zachowanie wydłuża korek. Że marnują miejsce na jezdni które jest ogranioczone i powinno być maksymalnie
"Zastanawiam się co siedzi w głowach kierowczyń/kierowców którzy w miejskich korkach zostawiają przed sobą pustą lukę na długość sporego samochodu." W Belgii to jest nagminne! Szlag człowieka trafia, no naprawdę...
xstefciax napisała: > Było aż tak źle, jak pokazywali w telewizji? > > Wiosna idzie. Coraz cieplej za dnia. Już nie długo wymiana oleju i nabicie klimy. Trza się cieszyć życiem. Korki zawsze były we Wrocku jak pamiętam od lat.
bo to jedyne (w porze powrotów z pracy) 2 3-pasmowe ulice łączące południe z północą miasta? Na równoległych, ale wąskich, jest jeszcze gorzej - korki po horyzont. Prymasa, Wisłostrada, S8 też zapchane po kokardę. -- jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
"lepiej że zostawiła niż miałaby wjechać w tyłek poprzedzającego" jaka pokręcona logika wytworzyła w twojej głowie taką idiotyczną alternatywę. Nie nie wszyscy przejadą bo przez takie zachowanie skorkuje się poprzednie skrzyzowanie. Twoje lenistwo powoduje wydłuzanie korka, tamowanie ruchu,
nie zostawiam "szpary" długości samochodu bo natychmiast ktos z pasa obok, w nią wjeżdża. I wtedy to mój osobisty korek się wydłuża.Nie wiem gdzie ty jeździsz. I dlaczego nie możesz podjechać ten 1m czy cos koło tego, żeby przejechać przez światła. Nie potrafisz nacisnąć gazu? W czym ci to
Ja na ten rok zaplanowałem urlop na przełomie listopada i grudnia, w przyszłym roku planuje około 14-21 grudnia. Tunezja za 1.000, Egipt 1.300, Kanary 2k od osoby, egzotyka od 3k od osoby. Ludzie wola 2-3 razy drożej w Święta czy Sylwestra i stać w korkach ok. 10 grudnia
U mnie te dziury, to są długie metry, nie centymetry. I tak, takie stawanie sprawia, że ostatni nie przejedzie. jakby ruszał wtedy, kiedy ruszają ci z początku, to by przejechał. Ale jak każdy naciska gaz dopiero wtedy, kiedy ten przed nim ruszy tyłek, to może i nie przejedzie. No ale to trzeba
Mnie z fizyką wybitnie nie po drodze. Szok w liceum podobny, nie tylko mój. Po prostu w podstawówce nie uczono rozwiązywania zadań. Opisy, definicje, zadania tylko proste. Może scislowcy coś tam na kółkach mieli więcej. Ponieważ fizyczka w liceum tlumaczyć nie umiała,cto skończyłam na korkach. A co
A mnie bardziej. Nie znoszę jak mi ktoś wisi na zderzaku - obojętnie czy w trasie, czy w korku. Już mi dwa razy tacy mistrzowie wjechali w samochód, z czego ostatni wyzerował jeszcze dwa nietanie rowery na haku.