Kupując działkę na wsi, będzie trzeba podpisać oświadczenie o o świadomości specyfiki terenów wiejskich (hałas, zapachy) No i super moim zdaniem. Miastowi przeprowadzają się na wieś, a potem są zaszokowani zapachem obornika czy hałasem kombajnu zbożowego w nocy.
Czy emama też tak uważam jak burmistrz owego miasta? Czy ematka pochodząca ze wsi czuła się gorzej ubrana niż rówieśnicy z miasta? Mam na myśli dawne czasy 80/90- te. Czy lepiej mieć kolegów i koleżanki z miasta niż że wsi? Przyznam się że bardzo mnie wkurzyła ta informacja, sama się czułam gorsza w
Niepotrzebna ta pogardą. Ludzie na wsiach nie chodzą boso w pole, i nie doją krów o świcie...Ani wody ze studni nie czerpią. Normalnie pracujemy. I płacimy podatki. Polecam wizytę na polskiej wsi. Moze zaskoczy Cię jak wygląda życie poza miastem.
Ale chlewni to chyba nie można na wsi tak sobie z nagła wybudować. Trzeba to chyba najpierw gdzieś zgłosić? I jak miastowy kupuje domek na wsi, to powinien sprawdzić, czy gmina nie ma w planach budowy chlewni właśnie w tym miejscu.
>W mojej wielkopolskiej wsi nie ma ani jednego rolnika. to z czego żyją ci "rolnicy"? Z MOPSu, czy jak tam sie to na wsi nazywa? O ile tę kurkę mogą sobie urabac na niedzielny obiad, o tyle podatki (gruntowy, od nieruchomosci tp), energię tp, opłacać muszą.
Akurat napieprzanie w dzwony jest najdoskonalej zbędne zarówno na wsi jak i w mieście. Mało rzeczy tak mnie wkurza jak bezsensowne źródła hałasu.
Masz rację. Na mojej wsi nie ma chyba ani jednej krowy, nawet nie wszyscy mają kury. I smród przeszkadza wszystkim po równo nie tylko turystom
liczył człowiek, że jego wieś spokojna, jego wieś wesoła. I się przeliczył.
Bardziej zdziwią się mieszkający we wsi z dziada pradziada, gdy im pacną chlewnię zaraz przy zagrodzie... I o to w tym chodzi, nie o kurki czy gąski hodowane przez babulinki
Hehe, a będzie to też dotyczyć już mieszkających na wsi, którym sąsiad pobuduje pod nosem wielką chlewnię? Bo z tego co kojarzę, gros spraw tego typu to protesty przeciwko właśnie takim inwestycjom.