Henryka poznała, gdy szukała pracy jako guwernantka. Oskarżyli ją o brutalne zabójstwo jego córki

Jest to z pewnością najsłynniejsza zbrodnia międzywojnia. Historia Rity Gorgonowej, która została skazana za zabójstwo i upozorowanie napaści seksualnej na 17-letniej córce swojego kochanka, była jednym z ulubionych tematów prasy XX wieku. Dziś jednak wiele osób poddaje w wątpliwości dowody, które miały wówczas wskazywać właśnie na guwernantkę.

O sprawie Rity Gorgonowej w 1977 roku powstał nawet film. Polski reżyser Janusz Majewski starał się w nim jak najdokładniej odtworzyć wydarzenia z nocy, w której doszło do zabójstwa córki Henryka Zaremby. Ukazał on także proces - w którym dziś zdaniem wielu - widać rażące nieścisłości czy może nawet i niedopatrzenia w zbieraniu zeznań. Nawet po przeszło 80 latach od tragicznego wydarzenia i skazaniu Gorgonowej na karę więzienia, w 2014 roku potomkinie kobiety, które zamieszkały w woj. zachodniopomorskim, zapowiadały chęć wznowienia całego postępowania. Co wydarzyło się tamtej nocy w willi rodziny Zaremby? 

Zobacz wideo Kryminalne (i tragiczne) historie, które natchnęły reżyserów [Popkultura]

Kim była Rita Gorgonowa?

Emilia Margerita Gorgon, zwana również Ritą Gorgonową, pochodziła z Dalmacji (ówczesne Austro-Węgry). Na świat przyszła w 1901 roku, jednak już od najmłodszych lat wychowywała się praktycznie bez rodziców. Jej ojciec - lekarz, zmarł zaledwie dwa lata po jej narodzinach, a gdy dziewczynka miała cztery lata, została oddana przez matkę na wychowanie krewnym - skąd następnie trafiła do sierocińca w Sarajewie.

Jak podaje dziennik "Rzeczpospolita", gdy Gorgonowa miała 14 lat, zamieszkała ponownie z matką, z kolei w wieku 15 lat, wyszła już za mąż za Erwina Gorgona. Mężczyzna kilka lat po ślubie wyjechał jednak za pracą do Ameryki, a kobieta razem z ich czteroletnim synem zamieszkała u teściów we Lwowie. Początkowo związek na odległość miał się udawać, Gorgon rzekomo przesyłał nawet pieniądze na ich syna. Jednak już chwilę później między młodą kobietą, a rodziną jej męża wywiązał się ostry konflikt. Wskutek niego, Gorgonowa wyprowadziła się z domu, a dziecko ze względów finansowych, zmuszona była zostawić na wychowanie krewnym partnera. 

Henryka Zarembę poznała, gdy szukała pracy jako guwernantka. Niedługo później nawiązała z nim romans 

Do willi w Brzuchowicach (miejscowość pod Lwowem), Gorgonowa trafiła jako guwernantka. Miała zajmować się przede wszystkim opieką nad dwójką dzieci architekta Henryka Zaremby (córką Lusią i o trzy lata młodszym od niej synem Stasiem). Żona mężczyzny z kolei od lat nie mieszkała już z rodziną - z powodu choroby przebywała na stałe w szpitalu psychiatrycznym. Niedługo po zamieszkaniu w domu Zaremby, między nim a Gorgonową wywiązał się romans. W 1928 roku, przyszło na świat ich wspólne dziecko - dziewczynka o imieniu Roma. Para podobno próbowała zalegalizować ich wspólny związek, co nie było jednak proste ponieważ oboje formalnie byli małżonkami innych osób. 

Więcej podobnych treści przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Lionel Tate - najmłodszy Amerykanin skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnieniaMiał 14 lat, gdy został skazany na dożywocie. Historia Lionela Tate'a

Szczęście w relacji nie trwało jednak długo. Gorgonowa chciała, by ich związek został w końcu sformalizowany, jednak Zaremba miał zacząć romansować z inną kobietą. Dodatkowo przeciwko relacji guwernantki i architekta stanęły jego dzieci, a w szczególności córka Lusia. Ostatecznie mężczyzna podjął decyzję o rozstaniu z Gorgonową. Na wieść o tym kobieta zażądała od niego pieniędzy na opiekę nad ich wspólną córką. Na to Zaremba nie przystał. Po serii konfliktów ostatecznie ustalili, że architekt wraz ze swoim potomstwem od przyszłego roku opuści willę w Brzuchowicach i wynajmie mieszkanie we Lwowie. Do tego jednak już nie doszło. 

Zakrwawioną Lusię znalazł jej brat. Ranny był także pies 

Makabryczna zbrodnia na córce Zaremby została dokonana w nocy z 30 na 31 grudnia w 1931 roku. Ciało Lusi znalazł jej młodszy brat i to również on zaczął wzywać pomocy. Staś zeznał później, że tamtej nocy obudziło go wycie psa, następnie miał zobaczyć za choinką dziwną postać, której jednak nie był w stanie rozpoznać. Początkowo myślał, że to jego siostra, ale gdy zawołał ją po imieniu, nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Następnie pogrążona w mroku sylwetka zniknęła udając się w kierunku schodów. Chłopak poszedł zaniepokojony do pokoju siostry. Leżała na łóżku, na głowie miała poduszkę. Gdy ją zdjął, zobaczył, że dziewczyna jest cała we krwi i najprawdopodobniej nie żyje. Zaczął krzyczeć i wtedy zbiegli się pozostali domownicy. Na miejsce wezwana została również policja. 

Jak podaje portal Kryminalistyka i medycyna sądowa, podczas śledztwa ustalono, że napastnikiem nie mogła być osoba z zewnątrz - ze względu na brak śladów przed domem, które w zimie i śniegu, byłyby przecież bardzo dobrze widoczne. Dodatkowo uderzony został również pies Zaremby, który zawył najprawdopodobniej z powodu bólu - jednak co było istotne - wcześniej nawet nie szczekał. Osoba zatem, która zadała mu cios, musiała być mu znajoma. Tym, co było niejasne podczas śledztwa, był z kolei kał w rogu hallu przy pokoju zamordowanej nastolatki. Jedyne zaś ślady, które znaleziono na posesji rodziny, prowadziły do basenu, w którym znaleziono żelazny dżagan.  

Przesłuchania rodziny i nieścisłości

W pierwszej kolejności przesłuchany został Staś. Jak zwraca uwagę serwis edukacjaprawnicza.pl, chłopak początkowo mówił, że postać, którą zobaczył przypominała mu jego siostrę. W momencie gdy śledczy sugeruje, że to on mógł ją zabić, nastolatek bronił się mówiąc, że to owa postać z pewnością dokonała morderstwa. Następnie już na kolejne pytanie, czy za choinką dostrzegł Gorgonową, odpowiedział "tak". 

Anneliese MichelZmarła przez rodziców i duchownych. 10 miesięcy egzorcyzmów Anneliese Michel

Guwernantka staje się od początku jedną z głównych podejrzewanych ze względu m.in. na ranę na ręce. "Rita tłumaczy, że skaleczyła się rano, podając kieliszek z lekarstwem Henrykowi Zarembie. Śledczy natychmiast dostrzegają sprzeczność, bowiem wcześniej kobieta mówiła, że skaleczyła się stłuczoną szklanką. Kobieta potwierdza, że skaleczyła się właśnie szklanką, a wspomniała o kieliszku, bo on także się zbił. Dalej świadek zeznaje, że po odkryciu zabójstwa dwukrotnie wychodziła przez drzwi werandy, raz po wodę do basenu, bowiem z powodu awarii prądu nie działała pompa i drugi raz, by wezwać lekarza. Do skaleczenia w rękę miało dojść po tych dwóch wyjściach. W kolejnych pytaniach śledczy docieka, kiedy doszło do zbicia szybki w drzwiach prowadzących z zewnątrz do jej pokoju, co w międzyczasie odkryto. Gorgonowa zaprzecza, by wiedziała o zbiciu szyby. Nie potrafi wyjaśnić także, skąd wzięły się ślady krwi na klamce do jej pokoju" - możemy przeczytać na prawniczym portalu.

Kał w hallu, uderzony pies i gwałt. Proces i skazanie Rity Gorgonowej

Podejrzewanych osób było wiele. Poza Gorgonową czy Stasiem do ich kręgu wliczali się chociażby ogrodnik Zaremby czy znajomy Lusi, który miał podkochiwać się w dziewczynie. Zbrodnia dokonana w willi stała się również jedną z największych kryminalnych sensacji II Rzeczpospolitej. Ostatecznie aresztowana i oskarżona została Rita Gorgonowa.

Przebieg zbrodni, jak ustalono, miał wyglądać następująco: Gorgonowa zabiła Lusię dżaganem, a następnie, by upozorować gwałt i włamanie, spenetrowała pochwę dziewczyny (najprawdopodobniej palcem) i otworzyła okno. Po wszystkim z nerwów i strachu, uciekając z pokoju Lusi, miała oddać w hallu kał. Przemykając następnie za choinką, miała wrócić przez werandę do swojej sypialni - a po drodze wrzucić do basenu narzędzie zbrodni oraz uderzyć psa. Dodatkowo zdaniem śledczych, kobieta, gdy ci przybyli na miejsce, miała na sobie świeżą koszulę, która ich zdaniem nie wyglądała na zbyt długo noszoną. Przypuszczano wówczas, że po dokonaniu zabójstwa Gorgonowa spaliła ubrudzone kałem i krwią ubranie i zmieniła na nowe. Ponad to, w piwnicy willi funkcjonariusze znaleźli ubrudzoną krwią chusteczkę Gorgonowej, na której miała znajdować się krew Lusi. 

Choć kobieta nigdy nie przyznała się do zabójstwa i zawsze podtrzymywała, że jest niewinna, sąd po kilku procesach skazał ją na osiem lat więzienia. Czynnikiem łagodzącym miał być fakt, że Lusia nie tolerowała związku Gorgonowej i Zaremby, a kobieta dokonała zbrodni "pod wpływem ogromnego wzruszenia". Była guwernantka opuściła jednak więzienie niecały rok przed końcem nałożonej kary, ze względu na wybuch II wojny światowej. 

Rita Gorgonowa z córką Ewą w więzieniuRita Gorgonowa z córką Ewą w więzieniu fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Podczas okupacji Gorgonowa mieszkała w Warszawie czy Lublinie i podobno ponownie wyszła za mąż. Dalsze losy kobiety nie są znane, chociaż jej córki twierdzą, że Rita przetrwała wojnę i zamieszkała na Śląsku.

Więcej o: